Wydawnictwo Nowy Świat

każda książka to nowy świat

 

Moja gra – Daniel Passent

 
maj 2010
ISBN 978-83-7386-387-3
Liczba stron: 356, oprawa twarda
Wymiary: 165 x 235 mm

Pasjonująca biografia Wojciecha Fibaka, legendy polskiego tenisa, konesera sztuki i światowca. Passent odsłania kulisy bezprecedensowej kariery sportowca, który z siermiężnego PRL-u wybił się na salony Paryża i Nowego Jorku, stając się jednym z najlepszych graczy świata.

Wojciech Fibak to ucieleśnienie polskiego american dream. Passent ukazuje drogę, jaką przebył Fibak zanim z socjalistycznego sportowca przeobraził się w gwiazdę światowego formatu, a następnie biznesmena i wyrafinowanego kolekcjonera sztuki. Na czym polega fenomen Fibaka, wyjątkowego wśród tenisistów? Aby odpowiedzieć na to pytanie Passent wnika do świata elity. Poznaje Fibaka na korcie i w życiu. Bywa na towarzyskich salonach, rozmawia z ludźmi z najbliższego otoczenia Fibaka. Z zakulisowych rozmów z pierwszej ręki wyłania się wielowymiarowy portret charyzmatycznego stratega, doskonale zarządzającego swoją karierą, wiecznego optymisty, będącego lisem i lwem jednocześnie, energicznego biznesmena rzucającego się w coraz to nowe przedsięwzięcia. Wywiady, na które składają się soczyste anegdoty, ukazują Fibaka w jego naturalnym środowisku, kosmopolitycznej śmietance z wyższych sfer. Bywają u niego, m.in.: Nicholas Sarkozy, Claudia Schiffer, Diana Ross i Jerzy Kosiński oraz szereg tzw. „beautiful people”.

 

2 Komentarzy do “Moja gra – Daniel Passent”

  1. Leszek Chudzinski
     

    Ot, przeszla mi historia kolo nosa i nawet nie zauwazylem, ze Jerzego Kosinskiego zalicza sie do tzw. „beautiful people”.
    Pewne mity, drogi panie, po prostu chca umrzec, nawet z wlasnej reki…
    Serdecznie pozdrawiam.

  2.  

    Bardzo długo oczekiwana książka D.Passent rozczarowała mnie sposobem kompozycji i chronologii. Autor wspomina o wydarzeniach p.Fibaka, a potem w kolejnych rozdziałach do nich wraca opisując konkretnie dany wątek, dlatego też książka ta wg mnie traci spójność. Czytelnik może mieć wrażenia skakania z „kwiatka na kwiatek”.

Skomentuj