<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Polowaneczko &#8211; Tomasz Matkowski</title>
	<atom:link href="http://www.nowy-swiat.pl/ns/?feed=rss2&#038;p=321" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.nowy-swiat.pl/ns/?p=321</link>
	<description>każda książka to nowy świat</description>
	<lastBuildDate>Mon, 06 Sep 2010 19:22:33 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
	<item>
		<title>Autor: jacek kusz</title>
		<link>http://www.nowy-swiat.pl/ns/?p=321&#038;cpage=48#comment-3319</link>
		<dc:creator>jacek kusz</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 06 Sep 2010 19:22:33 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.nowy-swiat.pl/ns/?p=321#comment-3319</guid>
		<description>Panie WF co do kaczki to pewnie i ja bym jadł, z jabłkami, ale żal mi jak widzę ile z nich jest ranionych podczas strzelania. Na 4-5 kaczek ze dwie zaznaczają (ok.2 -4 kiwnięcia na boki, zatrzepotanie skrzydłami i różne inne chwilowe nieregularności w locie) i lecą dalej. Co dalej się z nimi dzieje nie wiem ale myślę, że dzieje się najgorzej jak tylko można. Mi jest ich żal, nie chcę, żeby do nich strzelano. To, że nie czujemy cudzego cierpienia nie znaczy że go nie ma.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Panie WF co do kaczki to pewnie i ja bym jadł, z jabłkami, ale żal mi jak widzę ile z nich jest ranionych podczas strzelania. Na 4-5 kaczek ze dwie zaznaczają (ok.2 -4 kiwnięcia na boki, zatrzepotanie skrzydłami i różne inne chwilowe nieregularności w locie) i lecą dalej. Co dalej się z nimi dzieje nie wiem ale myślę, że dzieje się najgorzej jak tylko można. Mi jest ich żal, nie chcę, żeby do nich strzelano. To, że nie czujemy cudzego cierpienia nie znaczy że go nie ma.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: WF</title>
		<link>http://www.nowy-swiat.pl/ns/?p=321&#038;cpage=48#comment-3313</link>
		<dc:creator>WF</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 06 Sep 2010 10:02:45 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.nowy-swiat.pl/ns/?p=321#comment-3313</guid>
		<description>Panie Jacku:

pozwoli Pan że odniosę się tylko do niektórych Pańskich postulatów:


&quot;Po trzecie:
40 mln zł rocznie na dokarmianie ograniczyłbym do kwoty potrzebnej na wyposażenie myśliwego w miskę z paroma garściami ziarna wyłącznie do robienia pasów zaporowych (kilka garści ziarna jest w stanie zatrzymać dziki, nie najedzą się a buszowania mają na kilka dni) Jeżeli dzików jest za dużo, a jest, to bez dokarmiania zimą problemu nie będzie za kilka lat. Na prawdę bez dokarmiania będzie ich mniej!&quot;

Tak, i potwierdzają to badania. W latach siedemdziesiątych w Małopolsce przeprowadzone zostały kompleksowe badania dotyczące ograniczanie szkód przez dziki poprzez stosowanie pasów zaporowych. Wyszło, że szkód może być nawet o 70 % mniej! Dlatego się z panem w pełni zgadzam, choć nie jest to z pewnością miska i parę garści ziarna.

Dokarmianie, sadzenie poletek żerowych i tak dalej, jak Pan zapewne wie, nie służy tylko zapewnieniu populacji bazy żerowej w trudnych warunkach, podniesieniu jej jakości i zapewnieniu niezbędnych składników mineralnych (lizawki) ale w dużym stopniu odciągnięciu jej od wyrządzania szkód w uprawach leśnych (jeleniowate) i rolnych - których człowiek zazdrośnie strzeże bo ma w nich interes. W rolnictwie, leśnictwie, łowiectwie metod odciągania zwierząt jest sporo - tak mechanicznych jak i ekologicznych i z praktyki wiem, że jedna metoda nigdy nie jest rozwiązaniem.

Może przykład z życia - weekend spędziłem na rozwiązywaniu problemu o którym rozmawiamy - czyli grodzeniu upraw rolnych, sypaniu pasów itp. I ma Pan 3-hektarowe pole kukurydzy i rolnika dla którego jest źródłem utrzymania. W tym polu bazę żerową, idealne warunki (pokarm, błotko, woda) znalazło 50 (!) dzików. I proszę mi wierzyć, jak poczuły świeżutką kukurydzę i zimne błotko w upalny dzień to nie pomogły ani pasy, ani elektryczny pastuch, ani pędzenia z psami ani bliskość drogi i osad ludzkich. Rolnik gdyby miał taką możliwość wystrzelałby je wszystkie. A plan pozyskania dzików w obwodzie nie pozwala nawet na odstrzał tych z tego poletka.

Więc nasza internetowa pisanina to jedno a praktyka drugie.



&quot;Po piąte:
Rozpocząć wreszcie proces przywracania naturalnych drapieżników, którzy jak wiadomo zawsze lepiej odróżnią słabego od zdrowego bo go np. gonią a nie siedzą z lunetą. Nie zapominać, że zima i wścieklizna to także precyzyjni selekcjonerzy.&quot;

Zgadzam się w stu procentach. Problemem jest tu człowiek (niektórzy myśliwi) który zazdrośnie strzeże roli jedynego dużego drapieżnika i społeczności lokalne, dla których strata zwierząt domowych (nieproporcjonalna) jest dużym problemem. Dochodzi do tego postrzeganie dużych drapieżników - tak przez niektórych myśliwych, jak przez społeczności lokalne, media, turystów.

Co do innych pańskich postulatów - zgadzam się z nimi w większym lub mniejszym stopniu, ale elaboratów nie będę pisał bo nie miejsce na nie. 

Między nami, naprawdę lubię zjeść sobie smaczną, dobrze przyrządzoną, dziką kaczkę. Ale to argument emocjonalny.

Pozdrawiam Panie Jacku i dziękuję za wiedzę i chęć podjęcia rzeczowej dyskusji.

Panie Tomaszu,

trudno mi się pisze te słowa, ale pisząc o publikacjach nie pisałem o starych podręcznikach typu &quot;Łowiectwo&quot;, ale o pozycjach z leśnictwa, rolnictwa, ekologii, biologii zwierząt. Pan pisze, że argumenty zostały dawno przedyskutowane i &quot;obalone&quot;. Ja mam wrażenie, że jednoznacznie obalić to można dowód w matematyce a nie złożoności zachodzące między człowiekiem a ekosystemem w dobie upraw leśnych, rolnych, ekspansywnej działalności człowieka, dróg, autostrad. Nad nimi pracują głowy tęższe od Pana i mojej na akademiach rolniczych w całej Europie.

Gdzieś mi wpojono, że dobra dyskusja polega na uszanowaniu adwersarza - bez względu na jego poglądy, na nie tylko mówieniu, ale i słuchaniu i próbach zrozumienia. A tu czytam od razu demagogizowanie o podręcznikach jak odróżnić Żyda. Jeżeli już jesteśmy w tej stylistyce, to mam wrażenie że Pan tezę już dawno ma, a wszyscy uczestnicy tej dyskusji za jakiś czas przeczytają ładnie wyjęte z kontekstu i chwytliwie skomentowane wyimki w Pana następnej publikacji.

I nawiązując do historycznego anturażu przypomina mi ten ton goebbelsowskie kroniki, w których zestawiono kadry szarżujących ułanów z kadrami nacierających czołgów. Jaki z tego wniosek efekt? Ułani szarżowali na czołgi.

A problem jest naprawdę o wiele bardziej złożony niż proste i chwytliwie podane rozwiązania.

Tym samym dziękuję wszystkim - bez względu na poglądy i uciekam do lasu. Tam mam, wrażenie, mogę więcej zrobić dla zwierząt nawet, jeżeli od czasu do czasu (co za paradoks!) przyjdzie mi jakieś zabić.

pozdrawiam i do widzenia :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Panie Jacku:</p>
<p>pozwoli Pan że odniosę się tylko do niektórych Pańskich postulatów:</p>
<p>&#8222;Po trzecie:<br />
40 mln zł rocznie na dokarmianie ograniczyłbym do kwoty potrzebnej na wyposażenie myśliwego w miskę z paroma garściami ziarna wyłącznie do robienia pasów zaporowych (kilka garści ziarna jest w stanie zatrzymać dziki, nie najedzą się a buszowania mają na kilka dni) Jeżeli dzików jest za dużo, a jest, to bez dokarmiania zimą problemu nie będzie za kilka lat. Na prawdę bez dokarmiania będzie ich mniej!&#8221;</p>
<p>Tak, i potwierdzają to badania. W latach siedemdziesiątych w Małopolsce przeprowadzone zostały kompleksowe badania dotyczące ograniczanie szkód przez dziki poprzez stosowanie pasów zaporowych. Wyszło, że szkód może być nawet o 70 % mniej! Dlatego się z panem w pełni zgadzam, choć nie jest to z pewnością miska i parę garści ziarna.</p>
<p>Dokarmianie, sadzenie poletek żerowych i tak dalej, jak Pan zapewne wie, nie służy tylko zapewnieniu populacji bazy żerowej w trudnych warunkach, podniesieniu jej jakości i zapewnieniu niezbędnych składników mineralnych (lizawki) ale w dużym stopniu odciągnięciu jej od wyrządzania szkód w uprawach leśnych (jeleniowate) i rolnych &#8211; których człowiek zazdrośnie strzeże bo ma w nich interes. W rolnictwie, leśnictwie, łowiectwie metod odciągania zwierząt jest sporo &#8211; tak mechanicznych jak i ekologicznych i z praktyki wiem, że jedna metoda nigdy nie jest rozwiązaniem.</p>
<p>Może przykład z życia &#8211; weekend spędziłem na rozwiązywaniu problemu o którym rozmawiamy &#8211; czyli grodzeniu upraw rolnych, sypaniu pasów itp. I ma Pan 3-hektarowe pole kukurydzy i rolnika dla którego jest źródłem utrzymania. W tym polu bazę żerową, idealne warunki (pokarm, błotko, woda) znalazło 50 (!) dzików. I proszę mi wierzyć, jak poczuły świeżutką kukurydzę i zimne błotko w upalny dzień to nie pomogły ani pasy, ani elektryczny pastuch, ani pędzenia z psami ani bliskość drogi i osad ludzkich. Rolnik gdyby miał taką możliwość wystrzelałby je wszystkie. A plan pozyskania dzików w obwodzie nie pozwala nawet na odstrzał tych z tego poletka.</p>
<p>Więc nasza internetowa pisanina to jedno a praktyka drugie.</p>
<p>&#8222;Po piąte:<br />
Rozpocząć wreszcie proces przywracania naturalnych drapieżników, którzy jak wiadomo zawsze lepiej odróżnią słabego od zdrowego bo go np. gonią a nie siedzą z lunetą. Nie zapominać, że zima i wścieklizna to także precyzyjni selekcjonerzy.&#8221;</p>
<p>Zgadzam się w stu procentach. Problemem jest tu człowiek (niektórzy myśliwi) który zazdrośnie strzeże roli jedynego dużego drapieżnika i społeczności lokalne, dla których strata zwierząt domowych (nieproporcjonalna) jest dużym problemem. Dochodzi do tego postrzeganie dużych drapieżników &#8211; tak przez niektórych myśliwych, jak przez społeczności lokalne, media, turystów.</p>
<p>Co do innych pańskich postulatów &#8211; zgadzam się z nimi w większym lub mniejszym stopniu, ale elaboratów nie będę pisał bo nie miejsce na nie. </p>
<p>Między nami, naprawdę lubię zjeść sobie smaczną, dobrze przyrządzoną, dziką kaczkę. Ale to argument emocjonalny.</p>
<p>Pozdrawiam Panie Jacku i dziękuję za wiedzę i chęć podjęcia rzeczowej dyskusji.</p>
<p>Panie Tomaszu,</p>
<p>trudno mi się pisze te słowa, ale pisząc o publikacjach nie pisałem o starych podręcznikach typu &#8222;Łowiectwo&#8221;, ale o pozycjach z leśnictwa, rolnictwa, ekologii, biologii zwierząt. Pan pisze, że argumenty zostały dawno przedyskutowane i &#8222;obalone&#8221;. Ja mam wrażenie, że jednoznacznie obalić to można dowód w matematyce a nie złożoności zachodzące między człowiekiem a ekosystemem w dobie upraw leśnych, rolnych, ekspansywnej działalności człowieka, dróg, autostrad. Nad nimi pracują głowy tęższe od Pana i mojej na akademiach rolniczych w całej Europie.</p>
<p>Gdzieś mi wpojono, że dobra dyskusja polega na uszanowaniu adwersarza &#8211; bez względu na jego poglądy, na nie tylko mówieniu, ale i słuchaniu i próbach zrozumienia. A tu czytam od razu demagogizowanie o podręcznikach jak odróżnić Żyda. Jeżeli już jesteśmy w tej stylistyce, to mam wrażenie że Pan tezę już dawno ma, a wszyscy uczestnicy tej dyskusji za jakiś czas przeczytają ładnie wyjęte z kontekstu i chwytliwie skomentowane wyimki w Pana następnej publikacji.</p>
<p>I nawiązując do historycznego anturażu przypomina mi ten ton goebbelsowskie kroniki, w których zestawiono kadry szarżujących ułanów z kadrami nacierających czołgów. Jaki z tego wniosek efekt? Ułani szarżowali na czołgi.</p>
<p>A problem jest naprawdę o wiele bardziej złożony niż proste i chwytliwie podane rozwiązania.</p>
<p>Tym samym dziękuję wszystkim &#8211; bez względu na poglądy i uciekam do lasu. Tam mam, wrażenie, mogę więcej zrobić dla zwierząt nawet, jeżeli od czasu do czasu (co za paradoks!) przyjdzie mi jakieś zabić.</p>
<p>pozdrawiam i do widzenia <img src='http://www.nowy-swiat.pl/ns/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Jacek Kusz</title>
		<link>http://www.nowy-swiat.pl/ns/?p=321&#038;cpage=48#comment-3116</link>
		<dc:creator>Jacek Kusz</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 24 Aug 2010 08:21:10 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.nowy-swiat.pl/ns/?p=321#comment-3116</guid>
		<description>Nie ma za co.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Nie ma za co.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Erni</title>
		<link>http://www.nowy-swiat.pl/ns/?p=321&#038;cpage=48#comment-3041</link>
		<dc:creator>Erni</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 20 Aug 2010 07:19:06 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.nowy-swiat.pl/ns/?p=321#comment-3041</guid>
		<description>Może nie 99% ale na pewno 80-90 % mysliwych strzeli do tego ładnego. Ja w zeszłym roku strzeliłem ładnego kozła ( myłkus, prawy parostek &quot;szóstak&quot;, lewy parostek &quot;szydło&quot; ), w tym roku spotkałem  starego kozła o pięknym uwsteczniającym się porożu, ale na razie nie udało się go podejść na odpowiednią odległość. Dziękuję panie Jacku za pozytywny wpis o myśliwych.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Może nie 99% ale na pewno 80-90 % mysliwych strzeli do tego ładnego. Ja w zeszłym roku strzeliłem ładnego kozła ( myłkus, prawy parostek &#8222;szóstak&#8221;, lewy parostek &#8222;szydło&#8221; ), w tym roku spotkałem  starego kozła o pięknym uwsteczniającym się porożu, ale na razie nie udało się go podejść na odpowiednią odległość. Dziękuję panie Jacku za pozytywny wpis o myśliwych.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Jacek Kusz</title>
		<link>http://www.nowy-swiat.pl/ns/?p=321&#038;cpage=48#comment-2848</link>
		<dc:creator>Jacek Kusz</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 11 Aug 2010 20:05:51 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.nowy-swiat.pl/ns/?p=321#comment-2848</guid>
		<description>Głośna sprawa z żubrem... ale łamanie prawa i kodeksu łowieckiego jest na porządku dziennym. Np.:jeżeli chodzą sobie koziołki jeden ładny drugi szpiczak to 99% myśliwych strzeli do tego ładnego. A przecież są po egzaminie selekcjonerskim! Za to nie idzie się do więzienia jak za żubra. Żaden kolega z koła też nie wkopie drugiego, a nawet zwrócić uwagę będzie mu trudno.  
  Jeszcze jedno: kiedyś pan dziki dzik napisał, że ,,powoli otwieram oczy&quot; To prawda dotarło do mnie wreszcie, że w myślistwie chodzi o to, żeby chłop mógł się wyżyć. Reszta to dorobiona ideologia.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Głośna sprawa z żubrem&#8230; ale łamanie prawa i kodeksu łowieckiego jest na porządku dziennym. Np.:jeżeli chodzą sobie koziołki jeden ładny drugi szpiczak to 99% myśliwych strzeli do tego ładnego. A przecież są po egzaminie selekcjonerskim! Za to nie idzie się do więzienia jak za żubra. Żaden kolega z koła też nie wkopie drugiego, a nawet zwrócić uwagę będzie mu trudno.<br />
  Jeszcze jedno: kiedyś pan dziki dzik napisał, że ,,powoli otwieram oczy&#8221; To prawda dotarło do mnie wreszcie, że w myślistwie chodzi o to, żeby chłop mógł się wyżyć. Reszta to dorobiona ideologia.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Erni</title>
		<link>http://www.nowy-swiat.pl/ns/?p=321&#038;cpage=48#comment-2435</link>
		<dc:creator>Erni</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 26 Jul 2010 20:50:21 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.nowy-swiat.pl/ns/?p=321#comment-2435</guid>
		<description>Panie Tomaszu, to pana życie i pana wybór. Rozumiem, że czuje się pan z tym lepiej. Ja również staram się wprowadzić coś nowego w swoje życie. Chciałbym odżywiać się tylko mięsem zwierząt, które sam upoluję ( w przeciwieństwie do 99 % odżywiających się mięsem). Zanim zacznie mnie pan krytykować, proszę skrytykować ludzi bezmyślnie kupujących mięso w sklepach czy supermarketach. Zanim zabiję zwierzę, wybiorę to najsłabsze czy najstarsze ( dokonam selekcji), potem oddam mu hołd, wkładając do pyska „ostatni kęs”, mięso spożytkuję, a spreparowane trofeum powieszę na ścianie. Nie po to, aby chwalić się przed kolegami, ale po to żeby każdego dnia, kiedy na nie spojrzę, mieć pewność, że to był dobry wybór. Że nie naraziłem żadnego zwierzęcia na życie w chlewiku, na dwóch metrach kwadratowych przez pół roku, a na koniec, że nie naraziłem go na śmierć przez poderżnięcie gardła dla schabowego po wiedeńsku.  Mam świadomość tego co robię, szkoda, że 99 % ludzi nie zdaje sobie sprawy, jaką krzywdę wyrządzają zwierzętom. Pozdrawiam. Ps. I jeszcze jedno pytanie, bo w pana wypowiedziach jest dużo demagogii. Oczywiście znane są hitlerowskie podręczniki opisujące jak odróżnić Żyda od Aryjczyka, ale gdzie znalazł pan opis jak skutecznie zabić Żyda ? To oczywiście pytanie nie na temat, ale dowód na to że dorabia pan ideologię do sytuacji. Jeszcze raz pozdrawiam.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Panie Tomaszu, to pana życie i pana wybór. Rozumiem, że czuje się pan z tym lepiej. Ja również staram się wprowadzić coś nowego w swoje życie. Chciałbym odżywiać się tylko mięsem zwierząt, które sam upoluję ( w przeciwieństwie do 99 % odżywiających się mięsem). Zanim zacznie mnie pan krytykować, proszę skrytykować ludzi bezmyślnie kupujących mięso w sklepach czy supermarketach. Zanim zabiję zwierzę, wybiorę to najsłabsze czy najstarsze ( dokonam selekcji), potem oddam mu hołd, wkładając do pyska „ostatni kęs”, mięso spożytkuję, a spreparowane trofeum powieszę na ścianie. Nie po to, aby chwalić się przed kolegami, ale po to żeby każdego dnia, kiedy na nie spojrzę, mieć pewność, że to był dobry wybór. Że nie naraziłem żadnego zwierzęcia na życie w chlewiku, na dwóch metrach kwadratowych przez pół roku, a na koniec, że nie naraziłem go na śmierć przez poderżnięcie gardła dla schabowego po wiedeńsku.  Mam świadomość tego co robię, szkoda, że 99 % ludzi nie zdaje sobie sprawy, jaką krzywdę wyrządzają zwierzętom. Pozdrawiam. Ps. I jeszcze jedno pytanie, bo w pana wypowiedziach jest dużo demagogii. Oczywiście znane są hitlerowskie podręczniki opisujące jak odróżnić Żyda od Aryjczyka, ale gdzie znalazł pan opis jak skutecznie zabić Żyda ? To oczywiście pytanie nie na temat, ale dowód na to że dorabia pan ideologię do sytuacji. Jeszcze raz pozdrawiam.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Jacek Kusz</title>
		<link>http://www.nowy-swiat.pl/ns/?p=321&#038;cpage=47#comment-2324</link>
		<dc:creator>Jacek Kusz</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 22 Jul 2010 14:09:52 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.nowy-swiat.pl/ns/?p=321#comment-2324</guid>
		<description>Zabijaniu żydów przynajmniej nie towarzyszył żaden patos, ani nabożeństwa. Myślistwo jest pod tym względem bardziej finezyjne. Choć widzę też podobieństwa w nienazywaniu rzeczy po imieniu jak np: ,,kwestia żydowska&quot; czy ,,farba&quot;.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Zabijaniu żydów przynajmniej nie towarzyszył żaden patos, ani nabożeństwa. Myślistwo jest pod tym względem bardziej finezyjne. Choć widzę też podobieństwa w nienazywaniu rzeczy po imieniu jak np: ,,kwestia żydowska&#8221; czy ,,farba&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Tomasz Matkowski</title>
		<link>http://www.nowy-swiat.pl/ns/?p=321&#038;cpage=47#comment-2305</link>
		<dc:creator>Tomasz Matkowski</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 21 Jul 2010 21:17:35 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.nowy-swiat.pl/ns/?p=321#comment-2305</guid>
		<description>Witam wszystkich po przerwie.
mogę tylko donieść z przyjemnością, że już od ponad poł roku nie jem mięsa. Czuję sie z tym dobrze, zrobiłem nawet badania i jestem zdrowy jak koń.
co do dyskusji o polowaniach, widzę, że każdy nowy dyskutant po prostu pisze co mu przyjdzie do głowy zamiast przeczytac całą dyskusję - wtedy wiedziałby, że jego argumenty zostały juz dawno przedyskutowane i obalone.
I znów jak zawsze pojawia się argument, że powinniśmy koniecznie poczytac &quot;fachowe publikacje&quot;, bo bez tego ani rusz. Ja czytałem te publikacje i obficie je cytuję. Lepiej by było dla myśliwych, gdyby te publikacje ukryli jak najgłębiej zamiast się nimi chwalić. Są to bowiem podręczniki jako żywo przypominające hitlerowskie poradniki jak odróżnić Żyda i jak skutecznie go zabić. Tylko jeszcze dużo bardziej sadystyczne.
pozdrawiam
Tomasz Matkowski</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam wszystkich po przerwie.<br />
mogę tylko donieść z przyjemnością, że już od ponad poł roku nie jem mięsa. Czuję sie z tym dobrze, zrobiłem nawet badania i jestem zdrowy jak koń.<br />
co do dyskusji o polowaniach, widzę, że każdy nowy dyskutant po prostu pisze co mu przyjdzie do głowy zamiast przeczytac całą dyskusję &#8211; wtedy wiedziałby, że jego argumenty zostały juz dawno przedyskutowane i obalone.<br />
I znów jak zawsze pojawia się argument, że powinniśmy koniecznie poczytac &#8222;fachowe publikacje&#8221;, bo bez tego ani rusz. Ja czytałem te publikacje i obficie je cytuję. Lepiej by było dla myśliwych, gdyby te publikacje ukryli jak najgłębiej zamiast się nimi chwalić. Są to bowiem podręczniki jako żywo przypominające hitlerowskie poradniki jak odróżnić Żyda i jak skutecznie go zabić. Tylko jeszcze dużo bardziej sadystyczne.<br />
pozdrawiam<br />
Tomasz Matkowski</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Jacek Kusz</title>
		<link>http://www.nowy-swiat.pl/ns/?p=321&#038;cpage=47#comment-1951</link>
		<dc:creator>Jacek Kusz</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 06 Jul 2010 23:05:17 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.nowy-swiat.pl/ns/?p=321#comment-1951</guid>
		<description>Moja odraza do myślistwa  jest niczym w porównaniu z uczuciem po obejrzeniu  dwóch filmów dokumentalnych: ,,American Food Corporation&quot; oraz ,,Świat według Monsanto&quot;. Ale to, że są gorsze zjawiska niż polowania nie powoduje, że zmienię zdanie. Po prostu jeszcze mi smutniej patrząc co się dzieje na świecie i jak nasz gatunek pasożytuje na ziemi. 
  Pan WF pisze: ,,zadawać cierpienia jak najmniej i tylko wtedy gdy jest to konieczne&#039;&#039; - no właśnie, myślę, że wszyscy się tu zgadzamy, ale co znaczy ,,jak najmniej&quot;?  Dla zachowania dobrej kondycji naszej populacji moglibyśmy także regulować swoją liczebność, bo jak wiemy jest nas już za dużo. Jednak uważamy, że człowiekowi należy się więcej niż jakiemukolwiek innemu gatunkowi. I tu się mylimy i to bardzo. Wynika to z podstawowego złudzenie, na które chorujemy od bardzo dawna, a które ma korzenie w okresie gdy musieliśmy walczyć o przetrwanie. Dziś nasze przetrwanie zależy nie od dominacji ale od ,,poddania się&quot; przyrodzie i zdania sobie sprawy że czas to zmienić. Zanim to sobie uświadomimy z pewnością przyroda nam to uświadomi, bo ludzie nie są rozsądni (jak pokazuje historia Majów, Rapanuiczyków i niebawem nasza) i widzą dopiero jak już jest za późno. 
 Wracając do myślistwa to:
Po pierwsze: 
    zakazałbym polowania na kaczki i gęsi z powodów o których pisałem już i nie chce mi się o tym w kółko pisać. 
Po drugie:
    polowań zbiorowych -zbyt dużo niecelnych strzałów
Po trzecie: 
    40 mln zł rocznie na dokarmianie ograniczyłbym do kwoty potrzebnej na wyposażenie myśliwego w miskę z paroma garściami ziarna wyłącznie do robienia pasów zaporowych (kilka garści ziarna jest w stanie zatrzymać dziki, nie najedzą się a buszowania mają na kilka dni) Jeżeli dzików jest za dużo, a jest, to bez dokarmiania zimą problemu nie będzie za kilka lat. Na prawdę bez dokarmiania będzie ich mniej! 
Po czwarte:
    skończyć z idiotycznym wyrzucaniem szczepionek na lisy (skutki -duże straty w lęgach ptasich, epidemia świerzbowca u lisów, łasicowatych, wiewiórek i być może za jakiś czas u wilków i rysi) 
Po piąte: 
  Rozpocząć wreszcie proces przywracania naturalnych drapieżników, którzy jak wiadomo zawsze lepiej odróżnią słabego od zdrowego bo go np. gonią a nie siedzą z lunetą. Nie zapominać, że zima i wścieklizna to także precyzyjni selekcjonerzy. 
Po szóste:
  wszystkie myśliwskie biura typu safari -zamykają swoja działalność myśliwską, koniec z podziwianiem afrykańskich trofeów, publicznym i bezwstydnym reklamowaniem w pismach ogłoszeń typu:,, zapoluj na Wielka Piątkę!&quot;

Siódma propozycja jest moją osobistą, sprawdzoną: my, jako naczelne jesteśmy wszystkożerni podobnie jak szympansy, a więc ok. 95% to dieta roślinna. A w przypadku innych małp 99% a nawet 100. Było wielu ścisłych wegetarian, którzy w zdrowiu dożywali stu lat. Było też wielu zdrowych długowiecznych którzy mięso jedli. A zatem tu także mamy wybór. 
Pozdrawiam</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Moja odraza do myślistwa  jest niczym w porównaniu z uczuciem po obejrzeniu  dwóch filmów dokumentalnych: ,,American Food Corporation&#8221; oraz ,,Świat według Monsanto&#8221;. Ale to, że są gorsze zjawiska niż polowania nie powoduje, że zmienię zdanie. Po prostu jeszcze mi smutniej patrząc co się dzieje na świecie i jak nasz gatunek pasożytuje na ziemi.<br />
  Pan WF pisze: ,,zadawać cierpienia jak najmniej i tylko wtedy gdy jest to konieczne&#8221; &#8211; no właśnie, myślę, że wszyscy się tu zgadzamy, ale co znaczy ,,jak najmniej&#8221;?  Dla zachowania dobrej kondycji naszej populacji moglibyśmy także regulować swoją liczebność, bo jak wiemy jest nas już za dużo. Jednak uważamy, że człowiekowi należy się więcej niż jakiemukolwiek innemu gatunkowi. I tu się mylimy i to bardzo. Wynika to z podstawowego złudzenie, na które chorujemy od bardzo dawna, a które ma korzenie w okresie gdy musieliśmy walczyć o przetrwanie. Dziś nasze przetrwanie zależy nie od dominacji ale od ,,poddania się&#8221; przyrodzie i zdania sobie sprawy że czas to zmienić. Zanim to sobie uświadomimy z pewnością przyroda nam to uświadomi, bo ludzie nie są rozsądni (jak pokazuje historia Majów, Rapanuiczyków i niebawem nasza) i widzą dopiero jak już jest za późno.<br />
 Wracając do myślistwa to:<br />
Po pierwsze:<br />
    zakazałbym polowania na kaczki i gęsi z powodów o których pisałem już i nie chce mi się o tym w kółko pisać.<br />
Po drugie:<br />
    polowań zbiorowych -zbyt dużo niecelnych strzałów<br />
Po trzecie:<br />
    40 mln zł rocznie na dokarmianie ograniczyłbym do kwoty potrzebnej na wyposażenie myśliwego w miskę z paroma garściami ziarna wyłącznie do robienia pasów zaporowych (kilka garści ziarna jest w stanie zatrzymać dziki, nie najedzą się a buszowania mają na kilka dni) Jeżeli dzików jest za dużo, a jest, to bez dokarmiania zimą problemu nie będzie za kilka lat. Na prawdę bez dokarmiania będzie ich mniej!<br />
Po czwarte:<br />
    skończyć z idiotycznym wyrzucaniem szczepionek na lisy (skutki -duże straty w lęgach ptasich, epidemia świerzbowca u lisów, łasicowatych, wiewiórek i być może za jakiś czas u wilków i rysi)<br />
Po piąte:<br />
  Rozpocząć wreszcie proces przywracania naturalnych drapieżników, którzy jak wiadomo zawsze lepiej odróżnią słabego od zdrowego bo go np. gonią a nie siedzą z lunetą. Nie zapominać, że zima i wścieklizna to także precyzyjni selekcjonerzy.<br />
Po szóste:<br />
  wszystkie myśliwskie biura typu safari -zamykają swoja działalność myśliwską, koniec z podziwianiem afrykańskich trofeów, publicznym i bezwstydnym reklamowaniem w pismach ogłoszeń typu:,, zapoluj na Wielka Piątkę!&#8221;</p>
<p>Siódma propozycja jest moją osobistą, sprawdzoną: my, jako naczelne jesteśmy wszystkożerni podobnie jak szympansy, a więc ok. 95% to dieta roślinna. A w przypadku innych małp 99% a nawet 100. Było wielu ścisłych wegetarian, którzy w zdrowiu dożywali stu lat. Było też wielu zdrowych długowiecznych którzy mięso jedli. A zatem tu także mamy wybór.<br />
Pozdrawiam</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Góral</title>
		<link>http://www.nowy-swiat.pl/ns/?p=321&#038;cpage=47#comment-1918</link>
		<dc:creator>Góral</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 05 Jul 2010 14:41:33 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.nowy-swiat.pl/ns/?p=321#comment-1918</guid>
		<description>Witam Panie Erni,nawiaże tylko do Pana wątpliwości  odnosnie skutków rażenia strzałą. Otóz współczesne łuki myśliwskie pozwalaja na bardzo precyzyjny strzał do celu ,natomiast energia strzały jest na tyle duza ,ze czesto bez problemu pocisk przechodzi na wylot.Strzała nie miażdży ani nie rozrywa tkanek zwierzęcia jak w przypadku kuli tylko je rozcina na duzej powierzchni sprawiając ,że zwierzę się wykrawia w krótkim czasie.Dlatego duża energia nie jest potrzebna  gdyz inny czynnik powoduje śmierć.Do polowań z broni cięciwowej stosuje sie specjalnie do tego przeznaczone groty.Uważa sie ,ze z łuku o sile naciągu 60-70 funtów można uplowac każde zwierze żyjące na naszym globie.Tyle po krótce informacji dla Pana.Pozdrawiam.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam Panie Erni,nawiaże tylko do Pana wątpliwości  odnosnie skutków rażenia strzałą. Otóz współczesne łuki myśliwskie pozwalaja na bardzo precyzyjny strzał do celu ,natomiast energia strzały jest na tyle duza ,ze czesto bez problemu pocisk przechodzi na wylot.Strzała nie miażdży ani nie rozrywa tkanek zwierzęcia jak w przypadku kuli tylko je rozcina na duzej powierzchni sprawiając ,że zwierzę się wykrawia w krótkim czasie.Dlatego duża energia nie jest potrzebna  gdyz inny czynnik powoduje śmierć.Do polowań z broni cięciwowej stosuje sie specjalnie do tego przeznaczone groty.Uważa sie ,ze z łuku o sile naciągu 60-70 funtów można uplowac każde zwierze żyjące na naszym globie.Tyle po krótce informacji dla Pana.Pozdrawiam.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
