Strona główna » Paweł Jaszczuk - Ochronka Anioła Stróża » Ochronka Anioła Stróża (odc. 24)

Ochronka Anioła Stróża (odc. 24)

Pani Munier otworzyła kartą drzwi i ze złością wpadła do środka, by wyładować całą swą złość na mężu. Podejrzewała, że Claude jest w łazience, potem sprawdziła szafy i (nie wiedzieć dlaczego) włożyła głowę do kominka, by w końcu paść na łóżko twarzą do poduszki i zalać się łzami.
Magnus zostawił ją w tej pozycji i razem z Magdą wyszedł.

Późnym wieczorem, pani Ewa Munier niespodziewanie zapukała do Piotra Magnusa, oznajmiając, że dłużej nie będzie czekać. Prosiła o pomoc, miała zamiar zawiadomić francuski konsulat.
Zjechali windą do recepcji, by dostać od Magdy numer telefonu konsulatu.
– Ale przecież… No tak, według pana, powinnam sama zawiadomić policję? I to ma być francuski konsulat? Nie trafiło do pana, że Claude Munier jest Francuzem – wymawia Munier, z takim akcentem, że dałby jej na egzaminie piątkę. – A więc mam spokojnie siedzieć na tyłku, aż…
Ewa Munier nie potrafiła się z tym pogodzić. Wściekła trzasnęła słuchawką w telefon, aż odleciał kawałek białego plastiku.
– Wszyscy zmówili się przeciw mnie – patrzyła na Magnusa rozpalonym wzrokiem. – Najbardziej ten kretyński urzędnik z konsulatu. Merde! Najgorsze, że mąż zniknął z kartami płatniczymi i nie pozostawił nam żadnych, ale to żadnych pieniędzy. Biedny Jean-Pierre!
Piotr Magnus bez wahania zaproponował jej pożyczkę. Żona Claude’a zgodziła się niechętnie, zastrzegając honorowo, że zwróci wszystko, co do grosza, gdy jej mąż pojawi się w hotelu.
Miał już dość kibicowania blondynce. Pokręcił głową, gdy zapytała go, czy ma zadzwonić na policję.
– Najlepiej będzie tam pojechać. Musi pani opisać wygląd męża. Będą wdzięczni, jeśli pokaże im pani jego zdjęcie. To rutynowe czynności. Profesjonaliści muszą od czegoś zacząć.
Ostatnie zdanie powiedział na wyrost, by przestała się martwić. Pani Munier natychmiast przyznała mu rację. Na początek wzięła od niego trzysta złotych, by zamówić taksówkę i zrobić jakieś niewielkie zakupy. Odbierała banknoty ciężko wzdychając. Przed wyjazdem miała kolejną prośbę, by do jej powrotu pan Piotruś posiedział z jej synkiem w apartamencie.
– On pana lubi, ja to wiem – powiedziała słodko.
Poszli do jej pokoju. Blondynka nałożyła czarną skórzaną kurtkę, poprawiła przed lustrem włosy, wyszminkowała na czerwono usta (wydymając przesadnie wargi) i znikła.
Magnus został z Jeanem-Pierrem. Przymusowa sytuacja nie nastrajała ich do zabawy. Coś między nimi popsuło się, jakby to właśnie Magnus odpowiadał za zniknięcie jego ojca. Chłopak włączył telewizor i skakał po kanałach, nudząc się sportem, filmami i muzyką. Jeden raz zatrzymał się na dłużej, oglądając wiadomości o człowieku, który od urodzenia nie ścinał włosów. Widok Hindusa, z trzymetrowym warkoczem upchanym w plecaku zaciekawił ich obu, lecz mały, widząc reakcję opiekuna, złośliwie przełączył stację. Na pytania odpowiadał półsłówkami, dając do zrozumienia, by pan Piotr lepiej zajął się sobą.
Minęła dwudziesta trzecia. Magnus nadal siedział w fotelu i gapił się przez okno na drugą kamienicę. Na poddaszu ktoś zapalił światło. Obrócony tyłem wykonywał szalone ruchy, jakby dostał ataku epilepsji.
– Breake dance – wyrwał się chłopakowi fachowy instruktaż. – Gościu jest niezły!
Siedzieli tak i gaworzyli, aż mały padł ze zmęczenia przy ryczącym telewizorze. Magnus przykrył go kocem i przyciszył fonię.
Niemy prezenter zapowiadał pogodę, pokazując wskazówką na Włochy i Bałkany. Magnus zniecierpliwiony nacisnął czerwony przycisk pilota, a potem wstał z fotela i podszedł do terrarium, by obejrzeć Leona. Drapieżnik piął się zwinnie po szybie i syczał na niego, jakbym naprawdę chciał mu odebrać kawałek banana.

Paweł Jaszczuk - Ochronka Anioła Stróża

Brak komentarzy do wpisu “Ochronka Anioła Stróża (odc. 24)”

Zostaw odpowiedź

(wymagane)

(wymagany)