Strona główna » Paweł Jaszczuk - Ochronka Anioła Stróża » Ochronka Anioła Stróża (odc. 23)

Ochronka Anioła Stróża (odc. 23)

– Nie stój tak! – pani Munier nachyliła się nad synem. – Jeśli twój ojciec zaraz się nie znajdzie, to…
Urwała w pół zdania i siadła na kanapie ze wzrokiem utkwionym we wskazówki ściennego zegara, jakby znalazła się w małomiasteczkowej poczekalni kolejowej.
Piotr Magnus czuł się w obowiązku pomóc jej. Wybiegł na ulicę i rozejrzał się.
– Panie Claude! – krzyknął. – Panie Claude!
Potem wszedł do monopolowego sklepu, by spytać się o wysokiego Murzyna, narażając się na głupie docinki. Zajrzał też do piekarni. Jego wyobraźnia podsuwała mu szalone rozwiązania. Claude mógł zostać porwany dla okupu albo znudził się polską żoną i zwiał, uwalniając się ostatecznie od rodzinnych problemów.
Patrzył w perspektywę ulicy, między samochody i ludzi. Gdzieś daleko, za drugą przecznicą mignęła mu podobna do Claude’a postać i przepadła. Magnus pobiegł w tamtą stronę, lecz w połowie drogi zabrakło mu tchu, więc przystanął, a potem zrezygnowany wrócił.
Pani Munier zdążyła już zdjąć sportową kurtkę i położyć ją na walizki. Była wściekła. Co chwila rzucała swoje ulubione słówko – „merde”, a potem, gapiła się to na akwarium, to na zegar.
– Ja chyba zwariuję – oświadczyła. – Niech ktoś coś, na litość Boską, zrobi!
Jean-Pierre zaczął powoli rozumieć powagę sytuacji. Podszedł do Piotra Magnusa i patrzył na niego swoim naiwnym, dziecięcym spojrzeniem, w którym kryło się błaganie o pomoc.
Magnus zaproponował im, by wrócili do swego pokoju, przynajmniej na jakiś czas. Mówił, że jest za wcześnie, by zawiadamiać policję, że sprawa szybko się wyjaśni. Ich samolot wprawdzie odleciał, ale są inne połączenia i loty. Pani Ewa Munier przyznała mu rację. Wszyscy wierzyli w jakąś pomyłkę. Słowo „pomyłka” zastąpiło niewiadomy ciąg zdarzeń.
Magda podsunęła swoją teorię, że pan Claude wsiadł przypadkowo do innej taksówki i – ponieważ, nie zna miasta – jeździ w poszukiwaniu hotelu, którego nazwy nie pamięta. Jej tłumaczenie podgrzało tylko atmosferę.
– To bzdura! – krzyknęła pani Munier. – Claude by mi tego nigdy nie zrobił. Jak pani śmie opowiadać przy dziecku takie nonsensy, że tatuś Jeana zapomniał o nim i rozbija się po mieście taksówką!?
Mały dolał oliwy do ognia. Ni stąd ni zowąd przypomniał sobie, że kiedy mama poprawiała w lusterku makijaż, tata wrócił do hotelu, by sprawdzić, czy zabrał z pokoju wszystkie rzeczy.
Magda zrobiła wielkie oczy.
– Nie myślicie chyba państwo, że mam sklerozę! Cały czas tu jestem. Doskonale pamiętam, że były dwie karty do pokoju, sama sprawdzałam. Proszę bardzo, i obie leżą o tu, w… – ucichła nagle, jakby trafiona obuchem. – Boże, a gdzie jest druga karta? Ktoś zabrał kartę. Co ja najlepszego narobiłam?
Z jej oczu lały się łzy. W strumieniach łez wydała pani Ewie Munier zapasową kartę do jej starego pokoju. Piotr Magnus czuł się w obowiązku pomóc jej i razem z recepcjonistką wniósł rzeczy do windy. Wziął walizkę i terrarium, Magda zaś drugą walizkę, mrucząc coś pod nosem. Chłopak szedł za nimi, czuląc się do Leona, który łypał na niego spod zsuwającego się na pysk wełnianego szalika. Procesję zamykała obrażona żona Claude’a, ciągnąc walizkę na kółkach.
Z trudem zmieścili się w windzie. Kiedy drzwi zamknęły się, pojechali do góry obserwowani z półpiętra przez zdezorientowaną panią profesor Ericę Höfn.

Paweł Jaszczuk - Ochronka Anioła Stróża

Brak komentarzy do wpisu “Ochronka Anioła Stróża (odc. 23)”

Zostaw odpowiedź

(wymagane)

(wymagany)