Strona główna » Leszek Biały - Źródło Mamerkusa » Źródło Mamerkusa (odc. 54)

Źródło Mamerkusa (odc. 54)

– Mylisz się, i to bardzo, ekscelencjo, albowiem w tym samym Psalmie 72 czytamy także: Uklękną przed nim mieszkańcy pustyni i wrogowie jego proch lizać będą, co jako żywo musi stosować się do Saracenów. Zresztą pomyśl tylko, czy Chrystus byłby dobrym pater familias, gdyby nie wyposażył swojego namiestnika na tym padole w absolutną władzę nad wszystkimi ludźmi? Czyż nie przekazał świętemu Piotrowi i jego następcom władzy zawiązywania i rozwiązywania? Czyż nie nakazał im paść swoich owiec? A przecież wszyscy ludzie, wierni czy niewierni, czy tego chcą, czy nie chcą, są owieczkami Chrystusa przez sam fakt, że zostali stworzeni, choćby na razie nie wszyscy jeszcze należeli do Jego owczarni. I wreszcie, dlaczego Kościół miałby się powstrzymywać od karania pogan i bałwochwalców, w tym także Żydów i Saracenów, skoro sam Pan Bóg ukarał mieszkańców Sodomy i Gomory, którzy też nie wierzyli w Niego ani trochę?! – obrzucił Yusufa tryumfalnym spojrzeniem.
– Wybacz mu, ojcze, to dla niego zbyt trudne – wtrąciłem zaniepokojony obrotem, jaki zaczynała przybierać nasza rozmowa.
Tymczasem Yusuf, zaczerwieniony z oburzenia, zerwał się na równe nogi i nie zważając na moje znaki, zawołał z rękoma wzniesionymi ku niebu:
– Na Tego, który posiada klucze niebios i ziemi! Czegóż ja tu muszę wysłuchiwać?! – a potem, zwracając się bezpośrednio do naszego rozmówcy, rzekł ze złośliwą satysfakcją: – Niech będzie po stokroć błogosławiona moja kondycja posła, dzięki której włos mi tu z głowy nie spadnie, nawet gdyby ci pomagał sam Jezus Chrystus i Jego Towarzysze do spółki z rzymskim kalifem!
Na te słowa poderwał się z kolei wielebny i chwyciwszy się za głowę, wykrzyknął:
– Bluźni! Bluźni! O jakże bluźni, przeklęty!
Po czym, tym samym wielkim głosem, rozkazał swoim pachołkom:
– Brać go! Brać skurwysyna natychmiast!
I zanim zdążyłem ruszyć choćby palcem, jego pomocnicy rzucili się na mojego sługę, przewrócili go na wznak i zaczęli wiązać go sznurami. Zerwałem się i ja, ale wówczas wielebny zagrodził mi drogę i wyciągnął do mnie rękę z krucyfiksem. Przekrzykując wrzaski krępowanego Yusufa, wycedził groźnie:
– Siadaj.
– Ależ to poseł! – próbowałem przywołać go do porządku.
– Poseł nie poseł, lecz przede wszystkim heretyk! Nie słyszałeś, jak bezczelnie zaprzeczył wszechmocy Jezusa Chrystusa?! W imię naszego Pana, którego tak strasznie znieważył, nakazuję ci, usiądź!
Na to wezwanie usiadłem, ale mój gniew wcale od tego nie zmalał. Tymczasem Yusuf przestał wzywać pomocy, bo zdążyli go już zakneblować.
– To Saracen, skąd mógł wiedzieć, że bluźni?! – nie dawałem za wygraną.
– Słyszał o Chrystusie, a to w zupełności wystarczy. Gdyby o Nim nigdy nie słyszał, nie wymówiłby przecież Jego świętego imienia, i to nawet z pewnym szacunkiem. A zatem, zgrzeszył! Zgrzeszył ciężko i całkowicie, a nie tylko lekko czy częściowo.
– Co znaczy ciężko i całkowicie?!
– To chyba jasne. Na przykład Noe, upijając się po Potopie, nie zgrzeszył ani całkowicie, ani częściowo, bo nie znał przecież wina i jego zdradzieckiej mocy, więc niby jak miał się ustrzec? Częściowo za to zgrzeszył Lot, kiedy po pijanemu poszedł do łoża z najstarszą córką, znał już bowiem wino i jego zdradliwość, chociaż nie wiedział, że mogą one prowadzić do wszeteczeństwa. I dlatego został częściowo rozgrzeszony z kazirodztwa, jakiego się dopuścił. Jednak idąc znowu do łóżka z młodszą córką, stał się grzesznikiem całą gębą, gdyż znał już nie tylko działanie wina, ale i związek, jaki zachodzi między pijaństwem a rozpustą. Bądź zatem spokojny, Kościół w swojej łaskawości karze jedynie za grzechy popełnione świadomie, nie inaczej będzie też w przypadku tego bałwochwalcy.

Leszek Biały - Źródło Mamerkusa

Brak komentarzy do wpisu “Źródło Mamerkusa (odc. 54)”

Zostaw odpowiedź

(wymagane)

(wymagany)