Strona główna » Leszek Biały - Źródło Mamerkusa » Źródło Mamerkusa (odc. 53)

Źródło Mamerkusa (odc. 53)

– Wierz mi, panie, że gdyby nie twoja kondycja posła, potrafiłbym ci to wytłumaczyć tak jasno i dobitnie, że już nigdy nie miałbyś w tym względzie żadnych wątpliwości! – zapewnił go wielebny ze złowrogą nutą w głosie.
– Póki co, to raczej mnie wytłumacz, komu bardziej wierzyć? – poprosiłem. – Kolucjanom czy tym, jak im tam, florentystom? Wolałbym mieć w tych sprawach pewność.
– Ani jednym, ani drugim. Wierz w to, w co nakazuje ci wierzyć Święty i Apostolski Kościół Rzymski, to w zupełności wystarczy – odpowiedział duchowny.
– Rozumiem.
– Rzecz w tym, że to naprawdę delikatna materia. Dlatego nie ma sensu pytać, którzy heretycy mają mniej czy więcej racji, bo wszyscy oni to tylko bydło rzeźne zmierzające prosto do piekła. Co do mnie, to uważam, że zgodnie ze słowami świętego Jana: Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie, wszystkich podejrzanych o herezję należałoby bez ceregieli spalić na stosie. Nie zasługują bowiem na zmiłowanie lisy pustoszące winnicę Pańską.
– Czy to aby nie nazbyt surowa kara? – zapytał Yusuf z lekko drwiącym uśmiechem.
– Bynajmniej – odparł wielebny. – Jeśli bowiem, zgodnie z prawem, karzemy śmiercią fałszerzy pieniędzy, które są przydatne tylko w życiu doczesnym, dlaczego mielibyśmy oszczędzać heretyków, fałszujących coś znacznie cenniejszego, bo wiarę, którą żyje dusza ludzka?
– Dlatego, że przez brak ceregieli moglibyśmy uznać za prawdziwych heretyków także tych, którzy się tylko mylą – wyraziłem i ja moje wątpliwości.
– Nie szkodzi. W materii wiary, błąd nie różni się niczym od herezji. Poza tym, Bóg i tak rozpozna swoich. Powiem więcej, dla porządku powinno się także spalić wszystkich świętokradców, wywoływaczy diabłów i duchów, wszystkich magów, czarnoksiężników, wytwórców amuletów i napojów miłosnych, wszystkich wróżbitów i jasnowidzów oraz wszystkich bluźnierców.
– Wszystkich bluźnierców? – oszołomił mnie rozmach tego zamysłu.
– Tak jest, wszystkich bez wyjątku. Niezależnie od tego, czy atakują świadomie któryś z artykułów wiary, jak choćby ci, którzy głoszą, że Pan Bóg nie może sprawić, aby poprawiła się pogoda lub żeby zaczęło padać, czy tylko obrażają Boga ze zwykłej głupoty, albo działając w afekcie. Bo że i nad tymi drugimi nie warto się roztkliwiać, najlepiej świadczy swawola, z jaką imię Pańskie jest dziś znieważane przez wszystkich, wszędzie i o każdej porze. Wszak przeklinają już nie tylko mężczyźni, ale także kobiety, i to coraz młodsi i młodsze, i jak tak dalej pójdzie, to już wkrótce pierwszym słowem dzieciątek w kolebce nie będzie wcale „Mama” albo „Tata”, ale jakieś ohydne przekleństwo, które jeszcze naszym ojcom nie przechodziło przez gardło.
– Na słońce i jego jasność poranną! – zdumiał się Yusuf. – Kara stosu za przekleństwo?! Czy to znowu nie przesada?
– Nie, mości pośle – zaprzeczył wielebny. – Bo jeśli uważamy za apostatę, a co za tym idzie za heretyka tego, kto ze strachu przed śmiercią lub nawet pod wpływem tortur wyrzeka się prawdziwej wiary i depcząc pierwsze przykazanie przystępuje do jakiejś innej, jak choćby – proszę mi wybaczyć, ekscelencjo – do budzącej odrazę sekty Mahometa, to czyż nie jest heretykiem, i to podwójnie, ten, kto bluźni i złorzeczy Bogu z byle powodu, nawet tak błahego, jak choćby to, że przegrał w kości parę miedziaków, że skradziono mu wszawe gacie, albo że rozbił sobie nos na równej drodze?
– Może to i logiczne – przyznał Yusuf. – Niepokoi mnie jednak, że w poczet heretyków zaliczyłeś również tych, którzy przeszliby na prawdziwą wiarę. Mam nadzieję, że się przesłyszałem?
– Owszem, przesłyszałeś się. Mówiłem bowiem nie o tych, którzy przeszliby na prawdziwą wiarę, ale o tych, którzy by od niej odeszli – wyjaśnił łowca heretyków. – Ci zaś zasługują na karę Kościoła o wiele bardziej niż sami niewierni, wyznający ową fałszywą wiarę od urodzenia.
– Jakże to? Więc ci, których nazywasz niewiernymi, też zasługują twoim zdaniem na kary Kościoła? Jakim prawem? – zaperzył się mój sługa.
– A takim, mości pośle, że papież, jako namiestnik Chrystusa, sprawuje władzę nie tylko nad ochrzczonymi, ale także nad wszystkimi niewiernymi i poganami. Uniwersalną władzę Chrystusa poświadcza Psalm 72, który stwierdza wyraźnie: Boże, sądy Twoje daj królowi i sprawiedliwość Twoją synowi króla, a także: Korzyć się przed nim będą wszyscy królowie, wszystkie narody służyć mu będą! – odpowiedział twardo wielebny.
– Niemożliwe, żeby odnosiło się to również do prawdziwie wierzących, którzy nie uznają boskości Jezusa ani władzy rzymskiego kalifa! – zaprotestował Yusuf.

Leszek Biały - Źródło Mamerkusa

Brak komentarzy do wpisu “Źródło Mamerkusa (odc. 53)”

Zostaw odpowiedź

(wymagane)

(wymagany)