Strona główna » Marek Gaszyński - Teoria zbrodni uprawnionej » Teoria zbrodni uprawnionej (odc. 34)

Teoria zbrodni uprawnionej (odc. 34)

Coś się znów zmieniło. Coś z nim robiono, więc otworzył oczy, nic innego nie potrafił zrobić, tylko otwierać i zamykać oczy. Przed sobą miał twarz, która ostatnio pokazywała mu się najczęściej – mężczyzna w okularach, prawie bez włosów, świeciła mu się łysina, odbijając blask lampy. Oczy w okularach patrzyły na niego uważnie i z sympatią, głowa się poruszała, a usta otwierały się i zamykały, Ta głowa do niego coś mówiła, ale co z tego, skoro on nic nie słyszał, nic nie rozumiał i nie potrafił odpowiedzieć, Nie chciał, żeby mu przeszkadzano, bo było mu wszystko jedno, co się z nim dzieje, aby tylko nie bolało. Więc znów zamykając oczy odciął się od świata, słysząc jedynie cichy rytm aparatów i pisk przełączników.
Obudził go jakiś hałas, coś stukało bardzo głośno, uderzało o siebie, ktoś go dotykał, podnosił, ktoś go gdzieś przekładał, pewnie na inne łóżko. Otworzył oczy, raziło go światło i przeszkadzał mu ten hałas, więc skrzywił się. W tym samym momencie poczuł swoje ciało, jego ciężar leżący na stole, czy na łóżku. Ale ani tym ciałem, ani żadną jego częścią, nie potrafił poruszać. Więc zamknął oczy i był we Wszechświecie.
Coś się z nim znów działo, więc otworzył oczy. Zobaczył głowę tę samą, co zawsze, tę w białym kiltu i z okularami. Tym razem, w pokoju nie było ani zbyt jaskrawych świateł, które by go raziły, ani zbyt drażliwych hałasów – było dobrze. Miał bardzo wąskie pole widzenia, mógł patrzeć tylko przed siebie, na wprost, i właśnie na wprost niego, na końcu łóżka stał ten mężczyzna. Ta głowa, która dotychczas otwierała usta i je zamykała, teraz wydawała dźwięki. Powiedziała: „Otworzył oczy”.
Od razu usłyszał też szereg innych głosów, ale wypowiadających niezbyt zrozumiałe słowa.
Mężczyzna w okularach znów powiedział coś, co Norbert zrozumiał:
– Jak się czujesz? Czy coś cię boli?
Nie wiedział jak na to zareagować, bo mówić przecież nie potrafił.
Teraz siedział, właściwie na wpół leżał, ale było mu lepiej, bo głowę miał podniesioną i widział co się wokół niego dzieje. Widział nie tylko swoje łóżko, ale także pokój, cały na biało, duże okno, na środku stało jego łóżko, z jednej strony był stojak z jakimś pojemnikiem przyczepionym od góry, na wysięgniku. A z drugiej strony łóżka stały na stoliku jakieś urządzenia z monitorami, podczepione do kontaktu z jednej, a znikające pod jego kołdrą z drugiej strony. Na wprost była wolna przestrzeń, a za nią te co zawsze drzwi. Obok siebie miał plastikowe końcówki od respiratora i metalowy łącznik nałożony na jego rurę.
– To szpital, jestem w szpitalu – powiedział do siebie. – Po co, co mi jest, co się stało?
Mężczyzna w okularach usiadł, popatrzył na niego i uśmiechnął się. Chyba pierwszy raz w życiu Norbert zobaczył uśmiech, i podobało mu się to, chciał się odwzajemnić, ale nie wiedział jak to zrobić, i tylko uśmiechnął się umysłem wewnątrz siebie.
– No, nareszcie się uśmiechasz, a już myślałem, że jeszcze będziemy musieli na to długo poczekać. Dzień dobry – lekarz zrobił pauzę, bo czekał na reakcję. Ale reakcji nie było. – Dobrze, to ja będę, mówił, a ty leż. Ale potem ty mi musisz coś ważnego powiedzieć. Więc nazywam się Krzysztof Karolak, mówią na mnie Criss. Jestem lekarzem stanowym w Ontario, w Toronto, w klinice pourazowej w Mississagua.
Norbert zamknął oczy, niewiele z tego rozumiał, choć usłyszał chyba wszystko, co do niego mówiono, i zapamiętał także wszystko. Zrozumiał, że jest w szpitalu i że ten pan to jest doktór. Gdy zamknął oczy, głos zamilkł, gdy je otworzył, doktór znów zaczął mówić.
– Zrozumiałeś, to co do ciebie mówiłem? Jeśli tak, to zamknij oczy, jeśli nie zrozumiałeś, to chwilę trzymaj je otwarte.
Zamknął oczy, choć nie wszystko zrozumiał.
– To jest proste. Ja będę mówił, a ty dasz mi znaki oczami. Gdy czegoś nie rozumiesz, albo gdy będziesz zmęczony, gdy będziesz mnie miał dość, to zamknij oczy na dłuższą chwilę. Dobrze?
Zamknął i otworzył oczy, dając znać, że zrozumiał.

Marek Gaszyński - Teoria zbrodni uprawnionej

Brak komentarzy do wpisu “Teoria zbrodni uprawnionej (odc. 34)”

Zostaw odpowiedź

(wymagane)

(wymagany)