Strona główna » Anna Staszewska - Każdy by się chciał powiesić! » Każdy by się chciał powiesić! (odc. 30)

Każdy by się chciał powiesić! (odc. 30)

Kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi, nie byłam zachwycona. Przemyślałam szybko sprawę i postanowiłam nie otwierać. Postanawiać można dużo, ale gorzej z realizacją. Dzwonek warczał jak opętany i nie było szans, żeby ten ktoś tam sobie poszedł. Nawet pomyślałam, że może to Piotrek zapomniał kluczy, ale po chwili stwierdziłam, ze niemożliwe, żeby tak szybko wrócił. A walenie nie ustawało.
Wiadomo jednak, że im bardziej ktoś się dobija, to ja mu tym bardziej nie otworzę, ale z relaksującej kąpieli nici. Byłam za bardzo wkurzona! Dobra, do cholery, wyjdę z wanny, ale i tak nie otworzę drzwi, zawzięłam się. Wylazłam, zaczęłam się wycierać, dzwonek ucichł. Jak pech, to pech. Zdążyłam wytrzeć włosy, kiedy nachał ponowił walenie. Podeszłam cicho do wizjera, wyjrzałam i proszę, oto mój lokator z góry, Piękny Julek, z dziwną miną stoi przed drzwiami. Co się dzieje? Czego on chce?
Bardzo niechętnie otworzyłam, bo myślałam, że może rura pękła albo co. Owszem pękła, ale nie kanalizacyjna.
– O co chodzi? Czemu się tak dobijasz? – zapytałam.
– Ach, przepraszam. Słuchaj, muszę natychmiast skorzystać z twojej toalety.
– Z mojej toalety???
– Tak, wiesz, muszę.
– Nie, no nie. Idź do siebie. Ja się kąpię.
– Nie mogę do siebie, bo nie mam kluczy.
– Jak to? To ja ci dam.
I dałam. Bezczelność! Z mojej toalety! Dobija się jak głupek i co? Chce siusiu? W toalecie? U mnie?
Za moment znów łubu-dubu do drzwi!
– Co znowu ? – zapytałam.
– Nie pasują. No wpuść mnie, proszę.
– Dobra, ale jestem bardzo zła.
Wszedł, a ja ciskając się po kuchni, klęłam na czym świat stoi i w ogóle nie odczuwałam empatii. Nie będzie mi tu nikt przychodził i sikał, do diabła!. Odgrażałam się i odgrażałam i nie zauważyłam nawet, że minęło pół godziny, a on nie wyszedł. Jasny gwint! Znając moje szczęście, to na pewno powiesił się u mnie nad wanną. Nie, tylko nie to! – myślałam w panice.
Na palcach podeszłam pod zamknięte drzwi i nasłuchiwałam. Wydawało mi się, że coś się ruszyło, więc szybko się wycofałam. Kolejne piętnaście minut, a tam nic. Co tu robić? Chyba zapukam. Może zemdlał? Kiedy podjęłam heroiczną decyzję, że wyważę drzwi, wyszedł
– Ale ci dziękuję, życie mi uratowałaś!
– Życie to ja myślałam, że ty sobie odbierasz, do cholery! Co tam robiłeś tyle czasu?
– Nie jesteś na mnie zła?
– Nie, nie jestem, ale trochę się śpieszę, więc musisz już iść.
– Dobra, ale kiedy wrócisz?
– A co? Chcesz to, nie daj Boże, powtórzyć?
– Nie, ale muszę cię o coś zapytać.
– To może teraz – zaproponowałam.
– Nie, bo to trochę potrwa. Muszę się poradzić.
– Dobra, to potem.
– Super i jeszcze raz dzięki.
Uff, wyszedł wreszcie. Przyznam, że widok, jaki ukazał się moim oczom, przekraczał najśmielsze oczekiwania. Nawet moje, niestety. Wszystkie ręczniki leżały na podłodze, pachniało odświeżaczem, ale tak, że dech mi zaparło. Wanna była pochlapana, brązowo-brunatną mazią i bałam się przekonać, co to może być. Jejku, on się po prostu zesrał! –myślałam w panice. I to w dodatku przeze mnie!!! Nie dość, że to zrobił, to jeszcze nie posprzątał. Nie no ja na pewno zwariuję. Cały świat przeciwko mnie, nawet obcy człowiek musiał ze swoją biegunką właśnie do mnie. Niestety, nie miałam dla niego ani trochę współczucia. Byłam wściekła i tylko wściekła.

Kiedy wreszcie udało mi się wyjść i dotrzeć na dworzec, wzrok mój przykuł nowy baner reklamowy, powiewający nad głowami pasażerów oczekujących na pociąg:
„W naszych trumnach będziesz wyglądał jak żywy.” Pod napisem, na fioletowym tle, widniała trumienka, a z niej wesoło machała blada ręka nieboszczyka, w geście „hej, mam się całkiem nieźle”. Nawet nie byłam oburzona, w przeciwieństwie do żywo komentujących kompanów podróży. I pomyśleć, że chciałam kiedyś pracować w agencji reklamowej. Moja fantazja wysiadała przy tym geniuszu!

Anna Staszewska - Każdy by się chciał powiesić!

Brak komentarzy do wpisu “Każdy by się chciał powiesić! (odc. 30)”

Zostaw odpowiedź

(wymagane)

(wymagany)