Strona główna » Anna Staszewska - Każdy by się chciał powiesić! » Każdy by się chciał powiesić! (odc. 29)

Każdy by się chciał powiesić! (odc. 29)

– Ty? – powiedzieli jednocześnie chłopcy.
– Tak. Przejmuję jej marzenie – oświadczyła Alka.
– O! To jest superpomysł! Zgadzam się – odparłam.
– Świetnie, to będzie tak, jakbyś ty to zrobiła. Przecież się przyjaźnimy.
– Fajna przyjaźń – skwitował Piotrek.
Nie wiedząc, jak wybrnąć z tej sytuacji, w którą wpędził mnie Misiek, wypaliłam.
– Ala, Maciek cię okrada!
– Słucham? – zakrztusiła się winem moja przyjaciółka.
Opowiedziałam jej słowo w słowo, co usłyszałam u fryzjera. Ala pobladła i nie odzywała się dłuższą chwilę, patrząc na mnie dziwnie. Nagle wstała i zaczęła pakować swoje rzeczy do torebki.
– Ala? Co jest? Powiedz coś! – poprosiłam.
– Powiem ci! Nie sądziłam, że jesteś taką świnią!
– Co takiego? – Miałam wrażenie, że się przesłyszałam.
– Po co mi to powiedziałaś?
– Jak to, po co? Żebyś mogła coś z tym zrobić! Żebyś mu się przyjrzała! No w ogóle, bo się przyjaźnimy! – mówiłam.
– Przyjaźnimy się?
– Oczywiście!
– Ja myślę, że gdybyśmy się przyjaźniły, to nie byłabyś zazdrosna o tego gościa, którego bzyknę w barze! – wykrzyczała i prawie wybiegła.
Zatkało mnie! Piotrek patrzył na mnie z obrzydzeniem, a Misiek też zaczął się zbierać.
Kiedy zostaliśmy sami, powiedziałam:
– I widzisz, jak się kończą twoje głupie rady?
– Moje rady? Moje rady są świetne! I lepiej, żebyś brała je sobie do serca, bo mam jeszcze jedną.
– Tak? A jaką? – spytałam wściekła.
– Wymyśl, co zrobić, żebym to ja chciał zmienić datę ślubu, bo na tę chwilę to mam ochotę iść do baru i przypalić papierosa jakiejś lasce w małej czarnej! – odsunął krzesło z impetem i poszedł do sypialni.
Spędziłam tę noc na kanapie przed telewizorem, zastanawiając się, czy na pewno Misiek powinien odwiedzać mnie tak często.
Następny dzień był jeszcze gorszy od poprzedniego, co wydawało mi się jeszcze wczoraj niemożliwe. A jednak, nie doceniłam szatańskich sztuczek, którymi raz po raz częstował mnie los. Skoro świt zadzwonił Misiek z przeprosinami. Oczywiście przyjęłam, bo i co miałam zrobić. Uraczył mnie też swoim wierszem, jak ma to w zwyczaju. Wiersz był piękny, nostalgiczny, ale i tak odarłam Miśka ze złudzeń mówiąc, że z poezji nie ma chleba. Niezrażony powiedział, całkiem poważnie, że spodziewa się w tym roku Nobla! Przyjęłam to do wiadomości bez komentarza, bo i po co drażnić głodnego artystę?
Dziś była niedziela, a ja za kilka godzin miałam jechać akurat na wieczór poetycki organizowany w zaprzyjaźnionym ośrodku twórczości, prowadzonym przez moją koleżankę ze szkoły.
Piotra nie było, ale nie zaskoczyło mnie to, wiedziałam, że na rano umówił się z kolegą na ryby. Nawet było mi to na rękę, nie chciałam zaczynać dnia od rozdrapywania wczorajszych historii. Zaczęłam powoli przygotowywać się do wyjścia i pomyślałam, że relaksująca kąpiel dobrze mi zrobi. Wtedy wpadła niespodziewanie Ala. Przytuliła mnie w progu i zanosząc się od płaczu, przepraszała za swoją wczorajszą reakcję. Ja też sobie popłakałam i wyjaśniłam jej jeszcze raz pobudki, które mną kierowały. Próbowałyśmy wymyślić, co z tym fantem zrobić, ale ja spieszyłam się już poważnie, a i ona musiała biec do kwiaciarni. Niestety, taka praca -świątek, piątek czy niedziela… Umówiłyśmy się na telefon i wreszcie weszłam do wanny.

Anna Staszewska - Każdy by się chciał powiesić!

Brak komentarzy do wpisu “Każdy by się chciał powiesić! (odc. 29)”

Zostaw odpowiedź

(wymagane)

(wymagany)