Strona główna » Anna Staszewska - Każdy by się chciał powiesić! » Każdy by się chciał powiesić! (odc. 27)

Każdy by się chciał powiesić! (odc. 27)

Ta jego cecha dawała mi poczucie bezpieczeństwa, którego tak brakowało całemu mojemu życiu. On był jak skała. Ja zapominałam o wszystkim prawie, on nigdy o niczym. To on wiedział, kiedy mam wizytę u dentysty i kiedy trzeba zawieźć dzieci na szczepienie. Czasami tylko denerwowałam się na niego, bo to jego zorganizowanie przypominało mi o mojej małości w tej kwestii. Ale on tylko śmiał się i tuląc mnie do siebie, przekonywał, że jestem stworzona do ważniejszych rzeczy niż pilnowanie, czy kasza się nie kończy. Cóż, z tym akurat łaskawie się zgadzałam.
Pies wyrwał się w końcu i zaczął biegać jak szalony, próbując się wysuszyć w ekspresowym tempie. Pan pozbierał psie akcesoria z tarasu, wszedł do kuchni i z szelmowskim uśmiechem zapytał:
– Chcesz tak jak William?
– Czasami myślę, że w poprzednim wcieleniu byłeś esesmanem.
– Dlaczego? – Wytrzeszczył na mnie oczy.
– Wiesz, jeśli proponujesz kobiecie kąpiel w lodowatej wodzie na trawniku, to co mam myśleć?
– Koteczku, ale wiesz, jak bardzo lubię cię kąpać… – zaczął się łasić.
– Tak, wiem. Wyobraź sobie, że zrobiłam to już wcześniej w cywilizowany sposób, u nas w łazience.
– OK, teraz ja wskoczę pod prysznic, a potem możemy jechać do kina.
– Do kina? Ja chyba nie chcę – zamarudziłam.
– To pomyśl chwilkę, co byś chciała, a ja zaraz wracam.
Łatwo powiedzieć – co ja bym chciała? Nie wiem. Najbardziej to chciałabym obejrzeć film na kanapie przed telewizorem, ale wiadomo, że to nie sprzyja uwodzeniu, o które sama się upominałam. Więc niech będzie kino, w porządku.
Otworzyłam szafę w poszukiwaniu stosownego stroju. Piotrek podszedł cicho i pociągnął mnie za sobą na łóżko. I znów mogło być bardzo miło… ale ktoś akurat zapukał do drzwi.
– Ktoś puka – zauważyłam.
– Zostaw, zaraz sobie pójdzie – wyszeptał Piotrek gdzieś w okolicy mojego ramienia.
– Kotku, ale to może być coś ważnego. – Próbowałam się wydostać.
– To idź. – Puścił mnie rozczarowany.
Pocałowałam go szybko i otworzyłam drzwi. Przede mną stali Misiek i Ala.
– To wy? – spytałam głupio.
– Tak. Patrz, co mamy. – Misiek chytrze wyciągnął przed siebie moje ulubione greckie wino.
– Skąd wiedzieliście, że jestem w domu? – zapytałam, wpuszczając ich do środka.
– Dedukcja Joasiu, dedukcja – poinformowała mnie Alka.
– A szerzej?
– Byłaś rano u fryzjera. Nie miałaś ze sobą chłopców. To dalej wiadomo…
– Czyli? – nie dawałam za wygraną.
– Czyli jesteście z Piotrkiem sami i właśnie o tej porze zamierzaliście grzeszyć – wymądrzał się Misiek.
– Pudło! – Wychylił się Piotrek z sypialni. – Już grzeszyliśmy, teraz chcieliśmy to zrobić po Bożemu. – Podszedł i uszczypnął mnie w pośladek.
– Rozgośćcie się – powiedziałam i pociągnęłam Piotrka za sobą w głąb sypialni, bo przypomniałam sobie, że nie miałam czasu opowiedzieć mu o sytuacji u fryzjera.
Szybko wyłuszczyłam sprawę i spytałam, co mam zrobić.
– Powiedz jej – poradził.
– Ale jak? Co, jeśli to tylko plotki?
– Asieńko, czy ty na miejscu Alki chciałabyś wiedzieć?
– Tak – przyznałam uczciwie, choć niechętnie.
– Właśnie! To już wiesz, co masz zrobić.
Weszliśmy do kuchni, gdzie Misiek otwierał wino, a Ala szukała kieliszków.
– Skończyliście? – śmiał się Misiek.
– A co ty myślisz, że ja jestem kogut? – udawał oburzenie Piotr.
– No, kogut to może nie. Za wysoki jesteś! Ale już strusiem mógłbyś być.

Anna Staszewska - Każdy by się chciał powiesić!

Brak komentarzy do wpisu “Każdy by się chciał powiesić! (odc. 27)”

Zostaw odpowiedź

(wymagane)

(wymagany)