Teufel (odc. 26)

– Świetnie. – Obersturmführer odłożył oświadczenie Hanemanna i otworzył teczkę z zeznaniami spisanymi przez Franza Thiedtke na molo w Glettkau. Szybko przebiegł oczami po napisanym na elektrycznej maszynie Mercedes Selecta raporcie komisarza i odłożył go do szuflady. – To wszystko, komisarzu. Moja asystentka, panna Meier, która była wczoraj ze mną w Glettkau, złoży dziś zeznanie. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności znała denatkę i była ją w stanie rozpoznać. Sprawdziliśmy już, że ta Marianna Walewicz była widziana po raz ostatni cztery dni temu, co zeznała jej pokojówka. Więc wszystko się zgadza. Sprawę topielicy z Glettkau szybko zamkniemy. – Na twarzy von Moltkego zamajaczył lekki uśmiech. Obersturmführer czekał, aż Thiedtke odwróci się i wyjdzie, ale komisarz przez chwilę pomyślał, że von Moltke nie doczytał raportu z sekcji zwłok do końca, i chciał zwrócić jego uwagę na zamykające go zdanie, które w prosty sposób wskazywało na to, że kobieta nie utopiła się, bo rany zostały zadane przez mordercę, zanim wrzucono jej ciało do wody. Jednak pod nieco pobłażliwym, a jednocześnie z lekka sarkastycznym wzrokiem kapitana zamilkł w pół słowa, skłonił głowę i nacisnął mosiężną klamkę, pchając przed siebie wysokie, białe drzwi na pusty korytarz. – Żegnam, komisarzu. Thiedtke. Spokojnej emerytury! – usłyszał za plecami.

Rozdział 6.

Raport 26 sierpnia 1939 r.

W czasie przesłuchania dokonanego w dn. 26 sierpnia 1939 roku w prezydium policji gdańskiej przy ulicy Karrenwall 12 przesłuchiwana Lotte Meier, obywatelka Danzig, pochodzenia niemieckiego, lat 27, zamieszkała w Danzig przy Langfuhr Ringstrasse 27/15, zatrudniona w prezydium policji jako sekretarka zeznała, co następuje:

Ja, Lotte Meier, oświadczam, że ciało kobiety znalezione 25 sierpnia 1939 roku na molo w Glettkau zidentyfikowałam jako zwłoki Marianny Walewicz, obywatelki Danzig, pochodzenia żydowsko-polskiego, lat 33. Oświadczam, że denatka Marianna Walewicz była mi znana z powodu pracy w charakterze asystentki-sekretarki, którą wykonywałam na rzecz w/w między 1 dniem kwietnia 1933 roku a 10 dniem lipca 1935 roku. Oświadczam, że nieznany mi był fakt żydowskiego pochodzenia matki denatki. Oświadczam, że praca, którą wykonywałam, wiązała się wyłącznie z oficjalnymi obowiązkami pełnionymi na rzecz w/w, tj. prowadzenia oficjalnej korespondencji, prowadzenia kalendarza spotkań, asystowania podczas oficjalnych spotkań, przygotowania materiałów do odczytów w Gdańskim Towarzystwie Naukowym oraz lekcji prowadzonych przez w/w Mariannę Walewicz w ramach działalności Gminy Polskiej. Żadna inna działalność w/w nie była mi znana. Oświadczam, że z dniem zakończenia pracy na rzecz Marianny Walewicz ustały moje z nią kontakty.
Podpisano
Lotte Meier
W czasie przesłuchania byli obecni Obersturmführer von Moltke, Sturmbannführer Heinrich Auerbach i protokolant Kriminaloberassistent Jacob Woyke.
Podpisano
Erwin von Moltke Heinrich Auerbach Jacob Woyke

Lotte trzymała dłonie pod chłodnym strumieniem wody, który z drażniącym szumem spływał z mosiężnego, wytartego kurka i z głośnym pluskiem uderzał o ceramiczne dno umywalki. Lotte wydawało się, że ta woda, dźwiękiem bardziej niż przeźroczystą, nieuchwytną strukturą zaznaczająca swą obecność w pustej umywalni, uzdrowi to wszystko, co było w jej życiu gangreną, to, co w swej młodzieńczej nieporadności, naiwnej wierze w niewłaściwe autorytety sprawiło, że resztę życia postanowiła poświęcić odkupieniu, by czynami zmazać to, co okazało się fałszywym bożkiem, uzurpującym sobie pozycję jedynej słusznej idei. Stała nieruchomo, oparta o zimną ścianę pokrytą białą taflą ceramicznych płytek, na których liczne pęknięcia tworzyły drobną siatkę ciemnych żyłek. Przez służbowy żakiet i płócienną bluzkę czuła chłód masywnych ścian, który nawet w upalne dni przenikał pomieszczenia rozległego gmachu prezydium policji. Zza uchylonego okna dobiegał gwar ulicy, słychać było stukot kół przejeżdżającego tramwaju i głosy robotników kończących rozbiórkę synagogi. Lotte czuła szybkie uderzenia swego serca, które tłukło się aż w skroniach i pulsowało w łydkach. Po bladej twarzy spływały jej drobne strużki wody, pojedynczymi kroplami znacząc rozpiętą pod szyją bluzkę.

Izabela Żukowska - Teufel

Brak komentarzy do wpisu “Teufel (odc. 26)”

Zostaw odpowiedź

(wymagane)

(wymagany)