Strona główna » Witold Horwath - Panna Wina » Panna Wina (odc. 30)

Panna Wina (odc. 30)

A W CZASIE KIEDY ONI ROZMAWIALI, BIBI DARŁ SIĘ NA MNIE, ŻE SPIERDOLIŁAM ROBOTĘ
i mówił bratu, który właśnie wrócił z portu z kasą, żeby nie płacił mojej działki, działkę Laury rozdzielamy równo między siebie, kara musi być, a to wszystko działo się już u nas, na Podzamczu, więc powiedziałam: „cześć, bujajcie się sami” i poszłam w kierunku domu, a wtedy Bibi przestraszył się, że nie popłynę jutro z nimi do Panamy, dogonił mnie i wcisnął w rękę banknoty, lecz gdy dwanaście godzin później czekał na mnie w barze Don Alexandra, żeby zabrać na prom, ja już byłam na promie, ale innym, i dopływałam właśnie do Cordoby, skąd pociągiem pojechałam do Puerto de las Aguilas, a dalej do Managui, gdzie przesiadłam się w autobus, a potem w drugi autobus i jeszcze jeden, aż wreszcie po trzech dobach znalazłam się w Stanach,

I PRÓBOWAŁAM ODSZUKAĆ OJCA, ALE JAKBY SIĘ ZAPADŁ POD ZIEMIĘ, PRZEŻYWAŁAM PRZYGODY, Z KTÓRYCH MOGŁABY POWSTAĆ OSOBNA POWIEŚĆ, I ZALICZYŁAM KOLEJNĄ SZKOŁĘ ŻYCIA, NIE GORSZĄ NIŻ NA SANTA INEZ, A PO CZTERECH MIESIĄCACH DAŁAM ZA WYGRANĄ I WRÓCIŁAM,
a ponieważ Bibi też już wtedy wrócił z Panamy, od razu napatoczyliśmy się na siebie na rogu Juareza i Zamkowej, i poszliśmy do łóżka na zapleczu baru jego kuzyna Don Alexandro, powiedziałam: Bibi, mogę się z tobą czasem bzyknąć, ale z akcji się wypisuję, a on: nie bądź głupia, wszystko przyschło, gliny myślą, że to robili przyjezdni, czas na powtórkę. A ja: beze mnie, weź inną laskę.

NIESTETY POSŁUCHAŁ MOJEJ RADY, WZIĄŁ MATYLDĘ I JEJ MŁODSZĄ SIOSTRĘ, ANNABELLĘ I PRZEZ TE GŁUPIE PIZDY WSZYSCY WPADLIŚMY,
bo nie było drugiej mądrzejszej i sprytniejszej Matyldy ani mądrzejszej i sprytniejszej Annabelli, które by w nich siedziały i podpowiadały, jak pogrywać, tak jak we mnie siedziała i podpowiadała mi ta druga, mądrzejsza i sprytniejsza Laura; więc totalnie dały ciała, były zdenerwowane, spięte i dwaj kolesie z Cordoby, którym wpieprzyły się do bryczki przed night-barem w Alei Pacyfiku, od razu poczuli, że coś tu śmierdzi i że z tymi laskami trzeba uważać, tak zeznali na policji i przed sądem, a ja im wierzę, bo znam Matyldę i wiem, że nadaje się tylko do roboty w burdelu, a jej dwa lata młodsza siostrzyczka na pewno jest jeszcze głupsza i jeszcze strachliwsza; więc zanim pojechali z nimi do Gaju, zahaczyli o swój hotel i wzięli z pokoju broń, którą trzymali potem całą drogę w reklamówkach, a te cipy chyba były ślepe, że się nie zorientowały, bo ja bym od razu wiedziała, pod tym względem byłam bardzo czujna, normalnie detektor broni miałam w oczach i wszystkich zmysłach, więc koleś, tak jak powiedziałam Wujowi, faktycznie musiałby schować w dupie, żebym nie zauważyła.
A kiedy zaraz za zjazdem z Alei, przy pierwszych drzewkach Gaju, Matylda poprosiła, żeby się zatrzymali, bo musi się wysikać, a ta gówniara, jej siostra zaczęła dygotać i patrzyć się na boki, goście już byli pewni o co biega, i Bibi wychodząc z krzaków ze swoją czterdziestką piątką nadział się na wycelowane glocki; miał tak głupią minę, że faceci normalnie zaczęli się z niego śmiać, „no, kowboju, na ziemię kolcik!”, on przez chwilę jeszcze rozważał szansę, ale uznał, że jest zerowa i spełnił rozkaz, a w ślad za coltem padły na glebę bejsbole Estebana, Carlosa i Josego, bo tej nocy również głupi Jose, prawie dwumetrowy facet z mózgiem dziecka, dał się wyciągnąć na akcję; a potem faceci zadzwonili po gliny, wtedy w 92-gim jeszcze mało kto miał komórkę, ale oni mieli, czego Matylda i Annabella także nie zauważyły, więc z komendy na Plaza del Castillo od razu wyjechały wszystkie radiowozy i z chóralnym wyciem, miotając ognisty blask kogutów, pomknęły Aleją Pacyfiku.

NASTĘPNY ODCINEK >>>


„Panna Wina” jest już w sprzedaży!
Książkę można kupić m.in. w Empiku i Merlinie


Witold Horwath - Panna Wina

Brak komentarzy do wpisu “Panna Wina (odc. 30)”

Zostaw odpowiedź

(wymagane)

(wymagany)