Strona główna » Julita Szpilewska - Blokowisko » Julita Szpilewska – „Blokowisko” (odc. 20)

Julita Szpilewska – „Blokowisko” (odc. 20)

Justyna oddaliła się na nocny dyżur, a w drzwiach swojego mieszkania stanął Dieter. Z przerażeniem spojrzał na kałuże zdobiące parkiet, pogłaskał dwa psie łby przepraszająco spoglądające w oczy swego pana i z rozmachem otworzył drzwi do sypialni. Jasna spała w najlepsze. Długie włosy leżały splątane na poduszce, smukłe nogi były rozrzucone w pozycji nieprzyzwoitej, a małe piersi wyskoczyły z podkoszulka i figlarnie zerkały na oburzonego Dietera. Psiska zaskamlały, zwalając winę za malutki wypadek na śpiącą dziewczynę, po czym przytuliły się do nóg swojego właściciela.
– Miało cię nie być, gdy wrócę do domu – rzekł brutalnie, narzucając na śpiącą kołdrę. – Miałaś iść z psami na spacer. Miałaś się wykąpać, przespać i zniknąć!
Jasna niemrawo uniosła powieki, przeciągnęła się jak kotka i usiadła na łóżku.
– Która godzina? – zapytała, zrzucając z siebie kołdrę i ponownie odkrywając swoje wdzięki, na widok których Dieter głośno przełknął ślinę.
– Wpół do dziewiątej. Wieczorem – powiedział surowo. – Ja teraz wyjdę z psami na spacer, a ty masz się wynieść! Daję ci pół godziny. – Gwizdnął na psy i gdy był już w korytarzu, usłyszał wołanie Jasny:
– Nie mogłabym zostać u ciebie na noc?
– Nie mogłabyś! Idź do swojego męża. – Trzasnął drzwiami i wsiadł do windy. W windzie rozpaczliwie szlochał Archibald, którego nos przybrał kolor siny. Na widok Dietera rzucił mu się na szyję, wyszeptując mu do ucha jakieś słowa. Z tego bełkotu Dieter wyłonił pojedyńcze wyrazy: dziewictwo, kaktus, stolec i apteka.
– O co ci biega, chłopie? – zapytał, z niesmakiem odrywając zapłakane lico kurdupla od swojej klatki piersiowej. Psy warknęły ostrzegawczo, po czym rzuciły się do nogi grubasa. Ten wściekle wrzasnął, łapiąc się za łydkę, z której polała się krew.
– Żeby cię szlag! – szpetnie zaklął młodzian. – Nie dostawiaj się do mnie, bo cię moje psy zeżrą. A teraz chodź, łamago, do mnie do domu. To trzeba opatrzyć. Przepraszam, pieski – dodał, patrząc w dwie pary przylepionych do niego psich oczu. – Opatrzymy nogę temu jołopie i pójdziemy na spacerek.
Gdy wszedł do mieszkania z ciągle płaczącym Archibaldem, Jasna wyłoniła się z łazienki. Ubrana była w szlafrok Dietera, a świeżo umyte włosy wdzięcznie spływały jej do pasa.
Krótko mówiąc – wyglądała jak nimfa.
– Tak prędko wróciłeś? – zapytała przeciągając się rozkosznie.
Archibald momentalnie zapomniał o pogryzieniu przez wredne psy. Jego głowę zaprzątnęło pytanie – co robi narkomanka w mieszkaniu pana „porządnickiego” – jak nazywał Dietera w myślach. Zawsze widział go idącego do pracy albo z psami na spacerze. Nigdy nie przyuważył jakiejś niewiasty wychodzącej od niego, nigdy nie spotkał sąsiada będącego pod wpływem alkoholu. Pan „porządnicki” prowadził nieskazitelny tryb życia. Bez zarzutu. A tu nagle widzi największą narkomankę w dzielnicy. I w dodatku rozpanoszoną w mieszkaniu obcego dla niej faceta, prawie że nagą i bardzo, bardzo ponętną. Archibald pomyślał, że wreszcie nadarza się okazja na stracenie tego przeklętego dziewictwa, i słodko zagruchotał:
– To ja bym proponował trójkącik… – Pod swoim łóżkiem, strzeżonym przed bazyliszkowym matczynym okiem, trzymał pisemka treści nieprzyzwoitej. Oglądał w nich różne trójkąty, sekskąty i inne frywolne figury. Nie bacząc na krwawiącą łydkę, rzucił porozumiewawcze spojrzenie w stronę Dietera, po czym wbił uwodzicielskie spojrzenie w Jasmą, następnie zaczął zdejmować spodnie.
– I tak mam przerąbane u mamusi – mruknął i bure gatki, upstrzone różowymi słonikami, ukazały światu swoje nieciekawe oblicze.
– Odbiło ci? – ryknął zdegustowany widokiem gaci Dieter. – Co robisz, nędzo jedna?
– Nie udawaj świętoszka! – perliście roześmiał się grubasek, wygładzając kanty swoich spodni. – Możemy pofiglować we troje… Widziałem w pornusach takie rzeczy…
– Spadaj, palancie! – Mało, że wrócił po morderczym dyżurze z pracy, mało, że psy nasikały na laminat, a narkomanka spała w najlepsze, to teraz ma się użerać z jakimś oszalałym tłuściochem? – Wynocha z mojego domu!

Julita Szpilewska - Blokowisko

Komentarzy: 7 do wpisu “Julita Szpilewska – „Blokowisko” (odc. 20)”

  1. Czytalam wczesniej poprzednie ksiazki pani Szpilewskiej tzn. „Nowe, lepsze zycie” i „Dom wdowy”, jednak „Blokowisko”, na ktorej nastepne odcinki czekam zawsze z niecierpliwoscia, uwazam za wyjatkowo udana, wesola, potrafiaca rozbawic ksiazke i mam nadzieje, ze juz niedlugo ukaze sie na rynku ksiazkowym.

  2. fajnie sie czyta. Jestem ciekaw,co dalej

  3. No coz,powiem jedno – ksiazka mila i przyjemna w czytaniu.Opisuje konkretne, realne miejsca oraz zdarzenia i postaci ktore naprawde istnieja.Zabawne sytuacje,komiczne wypowiedzi,kulture i mentalnosc wielorakich nacji akurat tu,skupionych w jednym wiezowcu nr 5.Pokazuje tez,z drugiej strony,codzienne zycie zwyczajnych ludzi,ich wybory,postanowienia i dramaty.Nie czytalam poprzednich ksiazek autorki ale jedna ,,Dom wdowy,,lezy spokojnie na polce i czeka na swoja kolej ale ,,Blokowisko…,,naprawde polecam dla poprawienia sobie humoru i posmiania sie w glos tak naprawde szczerym,zdrowym smiechem !-)

  4. Książka bardzo humorystycznie,ciepło i optymistycznie opowiada o życiu emigrantów. Postacie bardzo, które czytelnik polubi i może się do nich przywiązać.

  5. Książka bardzo humorystycznie,ciepło i optymistycznie opowiada o życiu emigrantów. Postacie bardzo barwne, które czytelnik polubi i może się do nich przywiązać.

  6. Czytając „Blokowisko” (niestety tylko w odcinkach) zastanawiam się, jak urodził się pomysł na temat książki. Jestem ciekawa czy Julita Szpilewska opisuje własne wrażenia, czy też jest to Jej wyobrażenie o blokowisku?
    Wolę szelest przewracanych kartek niż klikanie więc pytam, kiedy ta książka będzie dostępna w księgarniach?

  7. kiedy wreszcie książka będzie dostępna w księgarniach?
    Mam nadzieję, że jeszcze przed świętami, bo byłby to bardzo dobry prezent gwiazdkowy.

Zostaw odpowiedź do Jola

(wymagane)

(wymagany)