Strona główna » Hanna Karolak - Duśka » Hanna Karolak – „Duśka” (odc. 29)

Hanna Karolak – „Duśka” (odc. 29)

Oscara nie było, ale gdy Janda odbierała za swoją rolę w Przesłuchaniu Złotą Palmę w Cannes, miała przy sobie maleńką haftowaną torebkę. Tę właśnie torebkę wystawiła na aukcję, jaka odbyła się po koncercie w Teatrze Powszechnym, którego motto brzmiało:
„W zdrowia awarii
Pomóżmy Darii
Szarżą aktorskiej husarii”.
Gdy wyjmowała z dna szafy ową torebkę, czy pamiętała rozmowę dwóch naładowanych emocją aktorek w teatralnej garderobie? Bo obie angażują się bez reszty. Janda w to, co gra, Duśka w to, co grają inni, a co mogłaby zagrać sama. Ale w czyim mniemaniu?
Przyjaciel Darii, Marek Miller, ma na temat aktorstwa Duśki swoją teorię. Z taką wrażliwością, z taką in­teligencją Duśka gra w teatrze oczywiście za mało. A dlaczego? Bo nigdy nie popłynęła na fali tego zawo­du do końca. A kiedy aktor wchodzi na scenę, musi uwierzyć, że jest najlepszy na świecie. Duśka nigdy nie pomyślała, że jest Sarą Bernhardt.
Każdy sukces jest tajemnicą. A sukcesy, jakie odniosła Duśka, tym bardziej. Bo to, co w jej aktorstwie jest najcenniejsze, płynie nie z warsztatu, a z niej samej. „Dwie role Duśki, które zrobiły na mnie najwięk­sze wrażenie, wyznaje Marek, to Iwona
w Księżniczce Burgunda i przejmujący epizod Śmierci, w śpiewogrze Ernesta Brylla Na szkle malowane”. W obydwu tych rolach Duśka nie grała. Ona po prostu była. I to jest w jej aktorstwie najbardziej dojmujące. Te role niosły sobą coś istotnego przez milczenie. Przez jakiś ro­dzaj „zaniechania”. A więc siła aktorstwa Duśki polega na „niegraniu”.
Fantastyczne jest też u Duśki to, że tak umiała się znaleźć
w jednym z najlepszych zespołów teatralnych w Warszawie,
w zespole gwiazd. I wypracowała sobie w tym teatrze niezwykłą pozycję. Jeśli chodzi o sto­sunki międzyludzkie, tak trudne zawsze w gronie nadwrażliwców, jakimi są artyści, Duśka osiągnęła mi­strzostwo świata.
Śmiała się wielokrotnie, jakie to dla niej znakomite usprawiedliwienie, że gra tak mało. W zespole, w któ­rym jest Krysia Janda, Joasia Szczepkowska czy Ewa Dałkowska, wiadomo
z góry, że to one zagrają tę rolę, która mieści się także w moich możliwościach i którą ja być może również zagrałabym dobrze. Ale po co reżyser ma ry­zykować; gdy one są już sprawdzone.
A tak naprawdę, dodaje szybko, dyrektor Rudziński jest rewelacyjnym me­nedżerem, nie wiem jak on to robi, ale my bez przerwy wszyscy u niego gramy.
Wiedza o potencjalnych możliwościach swego warsztatu nie jest jej obca, ale co innego wiedzieć, a co innego umieć ją wykorzystać. A jeszcze co innego znaleźć w sobie tę pewność własnej artystycznej siły. Może ta pewność nie jest Duśce do niczego potrzebna. Może tej pewności po prostu by się wstydziła. Tak jak wstydziła się ambicji mamy, projektującej Duśce świetlaną karierę. W kręconych loczkach, w przyszy­wanych falbankach, za którymi mama skrywała swoje nadzieje, czaiła się niebezpieczna presja. Nie do udźwignięcia dla małej wrażliwej dziewczynki. Ile więc trzeba lat, żeby to odreagować? Duśka wie, że tyl­ko silne, zbuntowane osobowości mogą zaistnieć w tym zawodzie. Te, które potrafią walczyć, przeforsować własne racje. Ja, niestety, jestem aktorką pokorną – mówi.
Nieobecne dawniej słówko „niestety” dowodzi, że Duśka zmienia miarę rzeczy, że nabiera poczucia wła­snej wartości. Czasem, po wielu latach, otrzymuje potwierdzenie, że niezupełnie się co do tych wartości myliła.

Hanna Karolak - Duśka

Brak komentarzy do wpisu “Hanna Karolak – „Duśka” (odc. 29)”

Zostaw odpowiedź

(wymagane)

(wymagany)