Strona główna » Hanna Karolak - Duśka » Hanna Karolak – „Duśka” (odc. 28)

Hanna Karolak – „Duśka” (odc. 28)

DUŚKA W TEATRZE

„Duśka, czy mogłabyś przymierzyć ten kostium?” Na widok przepięknej w kolorystyce i kroju siedemnastowiecznej sukni Darii z miejsca świecą się oczy. Scenografka jednak jest pełna wątpliwości. „Od trzech miesięcy żad­na aktorka nie może się w nią zmieścić. Wypieściłam ją w każdym detalu, ale chyba zaprojektowałam zbyt szczupłą talię”. „No, to mam przechlapane – myśli Duśka, widząc się z góry w roli wrednych sióstr Kop­ciuszka, które próbują wcisnąć na toporną nóżkę czarodziejski pantofelek. I nagle zdarza się cud. Suknia wchodzi bez trudu. Nawet nie na wcisk! Spektakl telewizyjny Dwaj panowie z Werony według komedii Szek­spira w reżyserii Rolanda Rowińskiego, skądinąd bardzo dobrze przyjęty, dostarczył więc Duśce gigantycz­nej satysfakcji; choć niekoniecznie artystycznej. Chyba że sztuką dałoby się nazwać skomplikowane mean­dry Dusinej diety dającej efekt natury estetycznej. Nawet najbardziej pochlebna recenzja nie sprawiłaby aktorce takiej frajdy jak potwierdzenie, że długie tygodnie katowania się, rezygnacji z lodów, ciastek i kre­mów przyniosły upragniony efekt. I to efekt tak spektakularny. Jak widać, Duśka własną miarą mierzy te­atralny sukces. Czasem centymetrem.
Bo poza wszystkim, ciągle był teatr. Może nawet przede wszystkim. Teatr, w którym nie zawsze idą w parze satysfakcje własne z opinią innych.
Choćby udział w śmiesznej bajce Smok wawelski zrobionej techniką animacji komputerowej. Duśka za­grała w niej aż dwie role: Pisarzową i Szewcową. Ale nie to ucieszyło ją najbardziej. Przez przypadek przeczytała protokół kolaudacyjny, a w nim jedno istotne dla niej zdanie: „Na szczególną uwagę zasługuje Daria Trafankowska, która nie usiłuje kokietować dziecięcej publiczności”. Że też ktoś to zauważył! – ucieszyła się.
Bycie Duśki w teatrze to zjawisko tak nietypowe, jak ona sama. Najchętniej analizuje sukcesy innych, przejmuje się kłopotami
z obsadą w sztukach przez innych obsadzanych. Wyłapywaniem szczególnych mo­mentów w budowaniu roli innych aktorów, na które nikt nie zwraca uwagi, a które Duśka uważa za „pe­rełki”. Bo wszyscy wiedzą, że Daria jest obdarzona szóstym zmysłem.
„Krysiu – mówi do Jandy tuż po obejrzeniu Przesłuchania Bugajskiego – w twojej roli w tym filmie jest jedna scena, za którą powinnaś dostać Oscara. – „Która? – z zainteresowaniem pyta Janda, bo wie, że Duśka nie rzuca słów na wiatr. – „Pamiętasz, jak dostajesz pozwolenie na widzenie z mężem? Przychodzi do ciebie Olo Łukaszewicz, twój filmowy małżonek, tylko po to, żeby ci powiedzieć, że wniósł sprawę o roz­wód. A ty patrzysz na niego wzrokiem tak rozmiłowanym, że jest oczywiste, iż nie dociera do ciebie nic z tego, co przed chwilą powiedział. Jesteś szczęśliwa, że przyszedł, że jest z tobą i tylko to się dla ciebie liczy. Nieważne, co mówi, nieważne, co zrobi. Ważne, że jest. I to jest niesamowite!” – „Duśka, to niewia­rygodne, że ty to wyłapałaś. Przecież ja o tę scenę na śmierć pokłóciłam się z Bugajskim. On tupał nogą i krzyczał, że gram jakieś bzdury, że to nielogiczne, że zupełnie ignoruję realia, a ja mówiłam, że nie ustą­pię, bo mój kobiecy i aktorski instynkt podpowiada mi, że właśnie tak mam to zagrać. Nie rozmawialiśmy ze sobą już do końca realizacji tego filmu. Wszystkie reżyserskie uwagi przekazywał mi przez swoich asy­stentów. Do ostatniego klapsa. Zdumiewające, że to wyłapałaś, Daria”.

Hanna Karolak - Duśka

Brak komentarzy do wpisu “Hanna Karolak – „Duśka” (odc. 28)”

Zostaw odpowiedź

(wymagane)

(wymagany)