Strona główna » Hanna Karolak - Duśka » Hanna Karolak – „Duśka” (odc. 27)

Hanna Karolak – „Duśka” (odc. 27)

Radek w opinii Duśki był w swoim środowisku kimś takim jak Skrzynecki w środowisku krakowskiej bo­hemy. Jak zwykle pewnie przesadzała, ale tym chętniej odgrzewała mu obiad, gdy wpadał po pracy o trze­ciej nad ranem, kupowała mu kartę telefoniczną, żeby do niej dzwonił, czuła się trochę jak żona alkoholi­ka, która wszystko zrozumie i wszystko przeczeka, choć Radek alkoholikiem nie był.
Ale nigdy nie czułam się wykorzystana, mimo lamentów moich przyjaciół, a zwłaszcza przyjaciółek. Myślę nawet, że na swój sposób byliśmy podobnie niedojrzali. Ten podstarzały hippis, jak mówiła o nim z czułością, miał w so­bie coś chaplinowskiego, co ją bawiło i wzruszało jednocześnie, dzięki czemu uruchamiał w niej instynkty niemal macierzyńskie. Nasz związek nie był męsko-damski, choć był podszyty bardzo silnymi emocjami. Nie wiem nawet, jakim Radek byłby kochankiem i nie chciałam się tego dowiedzieć. Miał zresztą swoją kobietę, z którą był zwią­zany.
Ten „amsterdamski” epizod sprawił, że zaczęłam żyć na zupełnie innych obrotach. Mało spałam, ale okazało się, że tak też można. Nadal wykonywałam te wszystkie czynności co dotąd, chodziłam do teatru, na próby, gotowałam obiady, zamiatałam podłogę, wrzucałam rzeczy do pralki.
To życie na nowych obrotach zabierało mi odpoczynek, nie oglądałam też telewizji, mniej czytałam, ale czułam, że moje życie jest bogatsze w nowego rodzaju doświadczenia.
A swoją drogą, wyobrażam sobie miny moich kolegów, mówiła, gdybym z tym moim hippisem znienacka wkroczy­ła do teatru. Choć był to człowiek po studiach, z tak zwanego dobrego domu, tłumacz, malarz, pisarz, jednak tak odstawał od wszystkich, których znałam.
W każdym razie to życie w Amsterdamie i wokół niego sprawiło, że żyłam trochę jak w transie, jak nakręcona. By­łam, jak myślę, skłonna wpakować się w jakąś karkołomną historię. Ale jak zwykle ktoś czuwał nade mną, ktoś, kto sprawił, że kolejny raz ominęłam rafy, że w nic się nie władowałam.
Nie żałuję ani chwili z tego etapu mego życia.

Ponieważ Duśka odmłodniała, przyciągała uwagę mężczyzn dużo młodszych od siebie. Te romantyczne epizody, nie zawsze romantycznie zakończone, wzbogacały jej wiedzę o relacjach międzyludzkich, damsko-męskich, a przede wszystkim o sobie.
Raz nawet padła ofiarą jasnowidza. Jak się po czasie okazało, to nie jasnowidz dał plamę, ale Duśka wy­ciągnęła z jego prognoz mylne wnioski. Otóż usłyszała w pewnym momencie, że mężczyzna jej życia zbli­ża się ku niej wielkimi krokami. Choć nie miały to być susy, zaczęła się bacznie wokół siebie rozglądać. Ja­snowidz starał się określić cechy przyszłego kandydata na partnera, jak na jasnowidza, dość realistycznie. Miał bowiem ów kandydat nosić okulary, profesją być związany z mediami, a wyłonić się miał z przeszło­ści jako ktoś, z kim Duśka już się kiedyś spotkała. I stąd pomyłka. Pojawił się bowiem mężczyzna w okula­rach, związany z mediami, przypomniał się Duśce jako osoba, z którą zawodowo los na moment ją zetknął. Z pozoru więc wszystko się zgadzało
i Duśka postanowiła poddać się przeznaczeniu.
Na szczęście odezwał się jeszcze głos rozsądku i love story szybko się skończyła.
A na Jaśka, także w okularach, przyszło jej jeszcze trochę poczekać.

Hanna Karolak - Duśka

Brak komentarzy do wpisu “Hanna Karolak – „Duśka” (odc. 27)”

Zostaw odpowiedź

(wymagane)

(wymagany)