Strona główna » Rafał Wojasiński - Stara » Rafał Wojasiński – Stara (odc. 13)

Rafał Wojasiński – Stara (odc. 13)

Mam teraz więcej czasu. Czas to dla mnie możliwość podziwiania, zachwytu, chociaż jednocześnie odbiera godność. Można jednak się trzymać, mówiąc o Bogu, albo o świętych wizerunkach z kościoła.
Tej pierwszej nocy, kiedy robiło się coraz zimniej, już musiałem skądś wiedzieć, że Stara przestaje mnie lubić. Bóg może kazać człowiekowi umrzeć bez śladu, tak jakby się nie urodził. Człowiek może nic nie wiedzieć i nic nie znaczyć. Co znaczą w takim razie ci, którzy wiedzą bardzo dużo? Może odbierają sens tym, którzy nic nie znaczą, czyli też sobie i wszystkim. Sens tego, że się jest, nie może polegać na tym, że się jest kimś, kto dużo wie. Nikt przecież nie wie, co robi Bóg. Ludzie nie wiedzą na czym polega wielkość człowieka, nie została ta rzecz Dana; dlatego tak dobrze czuję się w tym barakowozie. Nie ma co wyjaśniać wielu rzeczy, bo nie będą ich rozumieć. Rozumienie należy do małej ilości ludzi, do bardzo małej.

II

Od kilku tygodni bardzo chce mi się iść do Starej, ale nie mogę zostawić resztek narzędzi w barakowozie. Muszę czekać, aż przyjdą i wezmą je. Wtedy będę mógł zostawić barakowóz, bo będą tam tylko moje rzeczy, a to, co jest moje, może być zabrane. Gdy tak czekam, mówię do siebie albo do ludzi, którzy zmarli, albo do Boga, albo do matki, albo do świętych.

Do siebie:

Widzisz, tak naprawdę jak patrzę na ciebie, to nie wydajesz mi się ani mądry, ani wspaniały. Ale jak sam czuję coś w środku albo myślę, to od razu widzę, jaki jestem wielki i jaki jest w ogóle człowiek. Jak byłeś mały, miałeś króliki. Dostałeś je od kierowcy koparki, który mieszkał przy szkole. Podobało ci się jego życie. Był prawie zawsze uśmiechnięty. Mieszkał z żoną i dziećmi i w dość dużym mieszkaniu na poddaszu. Króliki hodował w klatkach za dużym budynkiem gospodarczym. Barański spędzał dużo czasu z królikami. Miał tam szopy i zadaszenia. Był tam szczęśliwy.
Nie pamiętam roku, bo lata już mi się dawno pomyliły. Była zima, śnieg leżał równo, jak okiem sięgnąć. Nie mogłeś zobaczyć ścieżki, którą wydeptał Barański przed tym dniem. Przyszedłeś w południe, słońce słabo świeciło. Byłeś już wtedy dorosły. Nie miałeś gdzie iść. Nie było widać ludzi. Poszedłeś wreszcie do szopy koło królików. Zrobiło ci się cieplej. Znalazłeś za wiertarką butelkę wódki. Wypiłeś kilka łyków i w świat wszedł ład, który tak dobrze już znałeś. Wszystko zaczęło pasować do siebie. Wydawało ci się, że ta szopa, śnieg, zimno, króliki i wódka ratują ci życie. O takie ratowanie przecież chodzi. Potem coraz więcej rzeczy na świecie ratowało ci życie, a potem, jeszcze później, wszystko ratowało ci życie. Nigdy nie zrozumiałeś, jak to się stało.

Rafał Wojasiński - Stara

Brak komentarzy do wpisu “Rafał Wojasiński – Stara (odc. 13)”

Zostaw odpowiedź

(wymagane)

(wymagany)