Ostatni seans (odc. 20)

Na środku sąsiadującej z hallem kawiarni, pomiędzy stoliczkami stał mężczyzna w średnim wieku, którego twarz wydała się Tymkowi skądś znajoma. Stał i próbował zetrzeć z marynarki jakąś gęstą, żółtą maź. Chyba była to farba. Towarzysząca mu kobieta w bardzo krótkiej spódniczce podrygiwała obok z otwartymi z przerażenia ustami i to chyba ona wydała okrzyk, który zmroził wszystkich ludzi.
Nie była to jednak ostatnia osoba dramatu: kilka kroków od stolika dwóch ochroniarzy hotelowych trzymało próbującego się wyszarpnąć, młodego chłopaka w nabitej ćwiekami, skórzanej kurtce i czerwonym grzebieniem włosów na ogolonej głowie. Ręce miał całe umazane tą samą farbą, którą bezskutecznie usiłował zdjąć z siebie tamten mężczyzna.
Po chwili przy napadniętym pojawili się kolejni pracownicy hotelu.
– Czy nic się panu nie stało? – zapytał jeden z nich.
Był szpakowaty, dobrze zbudowany. Pewnie szef hotelowej ochrony, emerytowany wojskowy albo policjant. Podał poszkodowanemu własną chustkę do nosa. Ten jednak nic nie odpowiedział, a w chustkę bezceremonialnie i głośno się wysmarkał.
Nowak w końcu rozpoznał w oblanym znanego z telewizyjnych seriali i reklam aktora, bożyszcze polskich nastolatek, ale także emerytek, gdyż jego znakiem firmowym była rola lekarza w tasiemcowym serialu.
– Dzwonić po policję? – zapytał szefa jeden z ochroniarzy, szef zaś skinął głową, patrząc wzrokiem sędziego na spokojnego już winowajcę.
– Jeszcze raz bardzo przepraszamy za ten pożałowania godny incydent – wyrecytował formułkę szpakowaty. – Zapraszam w bardziej ustronne miejsce, gdzie będzie się pan mógł umyć i doprowadzić do porządku – rzekł, a następnie zwrócił się do dziewczyny. – Pani, oczywiście, też, jeśli tylko zechce towarzyszyć… ojcu.
Dziewczyna zaśmiała się głupio, aktor poczerwieniał i spojrzał na nią z pretensją, po czym cały ten szczególny orszak: poszkodowani, wraz z ochroną, oraz napastnik, tym bardziej pod eskortą, ruszył na ukos przez szeroki hotelowy korytarz.
W tym samym momencie do Tymka Nowaka doszło, że zna także twarz winowajcy: chłopaka z irokezem na głowie.
To był Karol Lech!
Kilka sekund później kolumna z zatrzymanym anarchistą została zatrzymana.
– Młodszy aspirant Tymon Nowak, komenda stołeczna policji – wyrecytował Tymek, unosząc w górę rękę z odznaką.
– O co chodzi? – zapytał jeden z cerberów.
– Widziałem wszystko. Przejmuję zatrzymanego.
Przez chwilę ochroniarze przypatrywali mu się w milczeniu, ale i z niechęcią. Nowak nie miał wątpliwości, że właśnie odbiera im okazję do spuszczenia komuś solidnego i, co najważniejsze, bezkarnego wpierdolu.
– Szybcy jesteście – cmoknął z uznaniem szef ochrony hotelu, a przez ramię rzucił: – Wykonać.
Puścili napastnika, jeden z osiłków pchnął go w plecy, a Tymon chwycił za ramię.

Krzysztof Beśka - Fabryka frajerów

Brak komentarzy do wpisu “Ostatni seans (odc. 20)”

Zostaw odpowiedź

(wymagane)

(wymagany)