Strona główna » Agata Bromberek i Agata Wielgołaska - Turcja » Turcja. Półprzewodnik obyczajowy (odc. 22)

Turcja. Półprzewodnik obyczajowy (odc. 22)

Wskaźnik ubóstwa wynosi w Turcji 17,1 proc. (aż 34,6 proc. na wsiach). Mieszkańcy wsi w ucieczce przed biedą migrują masowo do miast, głównie Stambułu. Komunizm jest często postrzegany jako „ludzki” ustrój, odpowiedź na skorumpowany, agresywny turecki kapitalizm, jedyna nadzieja wykluczonych. Poparcie dla Türk Komunist Partisi (Tureckiej Partii Komunistycznej) jest jednak symboliczne – w ostatnich wyborach parlamentarnych w 2007 roku otrzymała jedynie 77 657 głosów społeczeństwa (0,22%). Komunizm to w Turcji nadal wywrotowa i niebezpieczna koncepcja, utożsamiana z krwawym okresem po przewrocie lat 80., a nie przegrany, zapomniany ustrój, który się nie sprawdził. Od czasu ingerencji wojska w 1980 roku większość Turków woli się zresztą w politykę po prostu nie mieszać… Biedni i wykluczeni pokładają raczej nadzieję w rządzącej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju, która podczas ostatniej kampanii wyborczej rozdawała najuboższym podstawowe produkty spożywcze za obietnicę oddania głosu. Nie ma to jak skuteczny polityczny PR…
Jak skomentowało ironicznie kilku tureckich znajomych, od lat 80. energia społeczeństwa, która mogłaby skoncentrować się na polityce, skupia się raczej na bezpiecznym futbolu. Turcy z większym zapałem dokonują wyboru zespołów piłki nożnej, którym namiętnie kibicują, niż wyboru partii politycznych.

Turecki konformizm, czyli nie wychodź przed (wojskowy) szereg
Służba wojskowa może być w Turcji nie lada wyzwaniem. Zwłaszcza dla tych, którzy do wojska iść nie chcą. Muszą bowiem wszyscy. Jak głosi artykuł 72. tureckiej konstytucji: „Służba Narodowi jest prawem i obowiązkiem każdego Turka”. Sposób, w jaki ten obowiązek ma być wypełniany, regulują przepisy prawne. I nie ma zmiłuj, nie istnieje coś takiego jak „służba zastępcza”, jest tylko służba wojskowa. Obowiązkowa dla każdego tureckiego obywatela płci męskiej powyżej dwudziestego roku życia…
W Turcji do wojska idzie się na pięć lub dwanaście miesięcy. Wersja dłuższa czeka tych, którzy nie studiowali, oraz tych, którzy otrzymali dyplom wyższej uczelni, a chcieliby uzyskać lepszy stopień i sensowniejsze wynagrodzenie. Na dłuższy okres chętnie przyjmowani są ci bardziej przydatni armii kandydaci – lekarze, inżynierowie. To raczej antropolog lub socjolog liczyć mogą na służbę półroczną. Przykładem „przydatnego inżyniera” jest znajomy, który spędził rok w marynarce wojennej, w oddziale stacjonującym niedaleko Stambułu. Poza krótkim przeszkoleniem wojskowym na początku służby czas spędzał głównie przed komputerem. Każdego dnia kończył pracę o 17:00 i wracał do domu jak po standardowym dniu w biurze. Zazdrościło mu pewnie wielu znajomych cywilów, którzy harowali w tym czasie po pół doby dziennie w korporacjach. Oraz coraz liczniejsi tureccy bezrobotni. Kolega wstrzelił się bowiem idealnie, rozpoczynając służbę wojskową na samym początku kryzysu ekonomicznego. W weekendy wracał do Stambułu, imprezował ze znajomymi na Taksimie. Do tego państwo płaciło mu symboliczną, bo symboliczną, ale jednak pensję, za którą mógł z powodzeniem wynająć mieszkanie i zapłacić wszystkie rachunki. Brzmi niemal sielankowo, prawda? Znajomy miał szczęście (oraz wykształcenie, które go ratowało), że nie wylądował w Tunceli na południowym wschodzie Turcji, jak pewien kolega z Kayseri, który o swoim pobycie w wojsku nie chciał w ogóle mówić.

Agata Bromberek i Agata Wielgołaska - Turcja

Brak komentarzy do wpisu “Turcja. Półprzewodnik obyczajowy (odc. 22)”

Zostaw odpowiedź

(wymagane)

(wymagany)