Strona główna » Maria Diatłowicka - Mozaika rodzinna » Mozaika rodzinna (odc. 42)

Mozaika rodzinna (odc. 42)

Byłam bardzo ciekawska. Odkąd kilka razy zapytałam rodziców tonem towarzyskiej konwersacji (miałam wówczas 4–5 lat) „A co tam słychać w firmie Szumilin?” i nie chciałam uwierzyć, że nic ciekawego, w domu często przypominano „Uwaga na Marysię! Wszystkiego słucha”. Dyrektorem firmy Szumilin był Adam Steinborn (ożeniony z Janiną Mieszkowską, krewną mojego dziadka Macatisa), którego rodzinę zasłużonych działaczy niepodległościowych i społecznych znał pochodzący również z Torunia Stefan Kłosiński. Steinborn, który jako jedyny w klasie w niemieckim gimnazjum przyznawał się do polskości, doskonale znał mentalność niemiecką, co znakomicie ułatwiło mu przyszłą działalność. W latach trzydziestych pełnił w Warszawie wiele funkcji w organizacjach zawodowych – Zgromadzeniu Kupców Polskich, Izbie Handlowo-Przemysłowej, Kompanii Handlu Zamorskiego i w kilku innych, a w 1938 roku został dyrektorem Krajowej Hurtowni Herbaty „Szumilin”.
Z tego tytułu we wrześniu 1939 roku nawiązał z nim kontakt doktor Ernst Kah (doktor filozofii i doktor prawa), odpowiedzialny za uruchomienie wszystkich niefunkcjonujących po oblężeniu Warszawy urządzeń użyteczności publicznej (wodociągi, gaz, elektryczność). Kontakt został nawiązany na poprawnej płaszczyźnie wrogich, ale honorowych oficerów. To był początek wojny, Steinborn wziął jego mundur za mundur oficera kawalerii i przyjął jego zaproszenie w sprawach służbowych na aleję Szucha i dopiero na miejscu zorientował się, że jest na gestapo i kim jest jego rozmówca. Doktor Kah wyjaśnił wtedy, co to jest Sichercheitsdienst, do której on należy, jaka jest specyfika ich działań i odżegnywał się od brutalnych metod gestapo. W dalszej rozmowie wspomniał, że za kilka dni nakaże się rejestrowanie polskim oficerom służby czynnej i rezerwy, którzy następnie zostaną wywiezieni do oflagów, a także, że będzie się stosować wyjątki wobec mężczyzn potrzebnych do uruchomienia i prowadzenia życia gospodarczego. Po tej rozmowie Steinborn natychmiast zajął się ostrzeganiem znajomych i krewnych, a także zrelacjonował rozmowę dyrektorowi Izby Przemysłowo-Handlowej, prezesowi Stowarzyszenia Kupców Polskich i prezesowi Naczelnej Rady Zrzeszeń Kupiectwa Polskiego. Uznali oni, że podtrzymywanie kontaktu z hitlerowcem pozwoli zdobywać informacje ułatwiające taktykę postępowania, a dzięki temu ochronę gospodarki przed okupantem. Następnie podziemne władze wojskowe zdecydowały się wciągnąć Steinborna do najbardziej tajnych poruczeń specjalnych. Dodatkowe zaprzysiężenie go odbyło się bardzo uroczyście. W oznaczonym terminie przyszedł do niego do domu młody mężczyzna, który miał na sobie pod płaszczem sutannę przepasaną czerwoną szarfą. Zapytał, czy Steinborn jest gotów złożyć przysięgę zachowania tajemnicy ad mortem, następnie poprosił o jakiś poświęcony obraz, wyjął z teczki dwie świece, lichtarze i Pismo Święte. Zapalił świece i odczytał bardzo długą formułę powtarzaną przez zaprzysięganego. Steinborn został oficerem do zadań specjalnych oraz otrzymał zakaz walki z bronią w ręku i udziału w akcjach zbrojnych przeciwko Niemcom. Wolno mu było tylko w chwili ostatecznego niebezpieczeństwa zażyć truciznę – otrzymał cyjanek potasu. Noszenie stale przy sobie cyjanku nie było w tamtych czasach wielką rzadkością.
Kilkuletnia działalność Adama Steinborna wymagała nie tylko wielkiej odwagi, ale i roztropności. Jednak znany stał się przede wszystkim ze swojej słynnej, opisanej w różnych wspomnieniach wpadki. Steinborn zaprosił kiedyś do restauracji Dziekanka na Krakowskim Przedmieściu doktora Kaha, który przyszedł, jak zwykle w takich okolicznościach, w cywilnym ubraniu. Do ich stolika na chwilę dosiedli się przypadkowo spotkani znajomi, którym Kah został przedstawiony jako Holender przebywający w Warszawie w handlowej podróży. Znajomi spokojnie zauważyli, że towarzystwo, które tak hucznie bawi się w sąsiedniej sali, obchodzi imieniny kogoś bardzo ważnego z podziemia. Przerażony doktor Kah natychmiast opuścił restaurację i przesiedział ze Steinbornem dwie godziny w jakiejś kawiarni, aby zapewnić sobie na wszelki wypadek alibi. Nie zrobił żadnego użytku z uzyskanej w ten sposób informacji. Po jakichś dwu latach doktor Kah zaczął podejrzewać Steinborna i zaczęła się między nimi skomplikowana, godna książki lub filmu, gra. Bohaterstwo Steinborna było wyjątkowe. Nie tylko stale był w śmiertelnym niebezpieczeństwie, ale jego kontakty z Niemcami i częste wizyty w alei Szucha nieuchronnie narażały go na opinię zdrajcy. Moi rodzice jednak domyślali się jego prawdziwej roli i niezmiernie podziwiali. W firmie Szumilin, której był dyrektorem, wciągnął do konspiracji zaufanych mężczyzn, później wycofał się z działalności w firmie, ale udzielał wsparcia różnym akcjom podziemnym, między innymi użyczając samochody i sprzęt Szumilina. Stąd podsłuchane przeze mnie rozmowy na temat tej firmy i jej dyrektora. Poza kontrwywiadem Steinborn, dzięki kontaktom z doktorem Kahem (który nie czerpał z tego korzyści finansowych), wydobył z niemieckich więzień 75 osób – głównie AK-owców, a także ludzi kultury i krewnych. Ja także miałam pewien dług wdzięczności wobec niego. Otóż Adam Steinborn powiedział doktorowi Kahowi, że uważa za nieludzkie, aby w milionowym mieście wszystkie parki i ogrody publiczne były dla Polaków zamknięte, a mogła z nich korzystać tylko garstka ubermenschów. Kah marzący o wielkiej Europie pod przywództwem Niemców, kreujący się na subtelnego intelektualistę, po tej rozmowie rzeczywiście skutecznie interweniował. Udostępniono Polakom Ogród Saski i park Ujazdowski.

Maria Diatłowicka - Mozaika rodzinna

Brak komentarzy do wpisu “Mozaika rodzinna (odc. 42)”

Zostaw odpowiedź

(wymagane)

(wymagany)