Strona główna » Maria Diatłowicka - Mozaika rodzinna » Mozaika rodzinna (odc. 25)

Mozaika rodzinna (odc. 25)

Generał Orlicz-Dreszer był jedną z czołowych postaci zamachu majowego, a jego stryjenka Maria w pełni z nim się solidaryzowała. Zachowała się fotografia z dnia 12 maja 1926 roku, która przedstawia Marszałka w asyście grupy oficerów, spośród których najwyższy rangą był generał Dreszer. Cała scena rozgrywa się na moście Poniatowskiego (dawniej Kierbedzia) w kulminacyjnym momencie zamachu, gdy wojska rządowe poddały się Piłsudskiemu. Rodzina od dawna uważała, że „wreszcie coś trzeba zrobić” z niszczącym kraj rozpanoszonym partyjniactwem, z wiecznie skłóconym sejmem, z warcholstwem, prywatą i chorobliwymi ambicjami polityków. Jednak wojskowy zamach stanu, bratobójcze strzały, zabici i ranni – to dla spokojnych Macatisów było stanowczo zbyt wiele. Co prawda wydarzenia na ulicach Warszawy obserwowali przez okna kawiarni, popijając czarną kawę, ponieważ nie był to „straszny zamach”, ale Maria, zwolenniczka zdecydowanych rozwiązań, nie znajdowała ich pełnego zrozumienia.
Gdy po śmierci Marszałka podczas żałobnych uroczystości na Polu Mokotowskim ostatni raport przy jego trumnie złożył generał Gustaw Orlicz-Dreszer, nasza rodzina z dumą doceniła to szczególne wyróżnienie. Wydarzenia te opisało pismo „Światowid”, które wydało numer w całości poświęcony „Ostatniej Drodze Marszałka” pod tytułem Idą posępni, a grają im dzwony. W części zatytułowanej Armia żegna wodza znajduje się taki fragment: Koniec defilady. Dowódca całości, inspektor armii gen. broni Gustaw Orlicz-Dreszer podjechał przed trumnę. Spojrzał na nią i trzykrotnie szablą zasalutował. Odmeldował wodzowi ostatnią przed nim defiladę. Trumnę zdjęto z lawety. Na barkach żołnierskich zaniesiono ją na wagon kolejowy. Na baczność przy niej stanęli generałowie. Rękoma własnymi przetoczyli wagon na dworzec. Do Krakowa, do grobów królewskich powiozą ją, bo ten, który w niej leży królem był swoim dostojeństwem, cnotą i wielkością ducha.
Moja mama i jej siostra nieraz wspominały po latach, że najcięższym ich przeżyciem aż do momentu wybuchu wojny była śmierć Piłsudskiego, którą rodzina przyjęła jako wielką narodową katastrofę. O Marszałku mówiły jak o kimś bliskim. Wielokrotnie podczas spacerów w Alejach Ujazdowskich widywały go jadącego konno na ukochanej klaczy Kasztance, a później jej następcy czy idącego z lekko pochylonymi plecami, zamyślonego, odpowiadającego na pełne szacunku ukłony przechodniów. Kilkakrotnie widziały go także w towarzystwie córek w cukierni Fruzińskiego. Nigdy nie towarzyszyła mu żadna ochrona. Uważał, że nie była mu potrzebna, a poza tym obawy przed rodakami byłyby poniżej jego godności.
Niebanalny, a jednocześnie nieznany opinii jest fakt, że generał Orlicz-Dreszer jako członek ZET-u był przez całe życie konspiratorem. ZET nie wiązał się z żadną ideologią ani partią – był czymś w rodzaju patriotycznego zakonu. W okresie zaborów „zetowcy” przygotowywali się do walki zbrojnej o niepodległość i prowadzili działalność oświatową. Walczyli w Legionach Piłsudskiego (w słynnej Pierwszej Kadrowej była ich około połowa). Mieli wielkie zasługi dla budowy Polski międzywojennej, inspirowali i tworzyli szereg organizacji społecznych (między innymi harcerstwo). „Zetowcy” działali w ścisłej konspiracji i nigdy nie ujawnili się.
Generał Orlicz-Dreszer działał także w Lidze Morskiej i Kolonialnej, o której wspomniałem już wcześniej.
Warto wspomnieć, że osobę generała Orlicz-Dreszera upamiętnia park przy ulicy Puławskiej, który nosi jego nazwisko.

Wanda

Wanda, trzecia z sióstr Ludwika Macatisa, została żoną Karola Everta, którego brat Ludwik Józef był wybitną i bardzo w Warszawie szanowaną postacią – współwłaścicielem znanej spółki akcyjnej „Księgarnia i Dom Wydawniczy Trzaska, Evert i Michalski”, a od 1922 roku także jej prezesem. W 1928 roku został wybrany senatorem i przez dziesięć lat brał udział w pracach komisji gospodarczych. Był również prezesem Partii Pracy. Od 1930 roku do wybuchu II wojny pełnił funkcję członka Rady Miejskiej Warszawy, a także prezesa Komitetu Pomocy dla Bezrobotnych. Przyczynił się do rozbudowy szkolnictwa zawodowego, działając w zgromadzeniu warszawskich kupców.
Senator Evert działał w kilku komisjach (między innymi regulaminowej, był przewodniczącym komisji budżetowej od 1935 roku, aktywnie działał w BBWR, był prezesem Partii Pracy, a jego syn Władysław (adwokat, pisarz, poeta i dziennikarz), był w latach 1927–35 redaktorem naczelnym „Polski zbrojnej”. We wrześniu 1939 roku, bezpośrednio po wkroczeniu Niemców do Warszawy, został zatrzymany jako zakładnik, gdyż był członkiem Obywatelskiego Komitetu Obrony Warszawy.
Od 1923 roku do śmierci w 1945 roku piastował godność prezesa Kolegium Kościelnego warszawskiej parafii ewangelicko-augsburskiej. Podczas wojny dał się poznać jako prawdziwy patriota. Dzięki bezkompromisowej postawie doprowadził do uznania przez władze okupacyjne polskiej parafii ewangelicko-augsburskiej, przewyższającej kilkakrotnie pod względem liczebności parafię niemiecką i stanowczo przeciwstawił się dalszemu podziałowi majątku kościelnego pomiędzy obie parafie. Reprezentował powszechną wśród warszawskich ewangelików postawę, że wszelkie pertraktacje z Niemcami uwłaczają ich godności. Konsekwencją takiej postawy było internowanie go we własnym mieszkaniu, ale ze względu na podeszły wiek wkrótce od tego odstąpiono.

Maria Diatłowicka - Mozaika rodzinna

Jeden komentarz do wpisu “Mozaika rodzinna (odc. 25)”

  1. No cóż, gen Dreszer walczył w maju 1926 przeciwko legalnemu rządowi, którego bronił gen. Rozwadowski. Dowodził zbuntowanymi wojskami dla dumy jednego człowieka, który potem budując swoją maniakalną marszałkowską wielkość uwięził i najprawdopodobniej otruł gen Rozwadowskiego. Więził nawet Witosa, a z przeciwnej strony sceny politycznej np. Cata-Mackiewicza i wielu wielu innych. Gen Dreszer miał się jednak dobrze.

Zostaw odpowiedź

(wymagane)

(wymagany)