Strona główna » Yehuda Nir - Utracone dzieciństwo » Utracone dzieciństwo (odc. 24)

Utracone dzieciństwo (odc. 24)

Nadszedł list od Zosi. Donosiła w nim, że otrzymała pracę w fabryce papierosów w pobliskiej miejscowości Mogiła, około piętnastu kilometrów od Swoszowic. Oczywiście, korespondencję prowadziliśmy, stosując szyfr kodujący, opracowany uprzednio przez Ludwika. Zosia również napisała, że jej kuzyn Rudolf, fotograf, który pomagał Ludwikowi sporządzać fałszywe dokumenty, uciekł do Krakowa, i jeśli czegokolwiek potrzebujemy, to możemy go odwiedzić. Ogromnie ucieszyła nas ta wiadomość i po raz pierwszy od śmierci Ludwika poczuliśmy się nieco mniej izolowani.
Postanowiliśmy, że Lala w swoim pierwszym dniu wolnym od pracy wybierze się do Krakowa oddalonego o pół godziny jazdy pociągiem.
Kiedy nadszedł ten dzień, byliśmy bardzo podekscytowani. Omawialiśmy nasze plany na przyszłość. Uznaliśmy za rozsądne, żeby opuścić wiosną Swoszowice i przenieść się do większej miejscowości, może nawet do dużego miasta, gdzie nasza obecność będzie mniej rzucająca się w oczy.
Ponieważ dni były wciąż bardzo krótkie, Lala wyjechała wcześnie rano i miała powrócić popołudniowym pociągiem o godzinie czwartej. Była już piąta po południu, wpół do szóstej, szósta – Lala wciąż nie wracała. Mama szalała, biegając tam i z powrotem pomiędzy pensjonatem a dworcem kolejowym. O godzinie szóstej oświadczyła, że Lala już nie powróci. Miała przeczucie, że coś niedobrego przydarzyło się Lali. „Nigdy nie powinnam była pozwolić jej wyjeżdżać” – wyrzucała sobie. – „Popełniłam błąd, obarczając Lalę wszystkimi, tak odpowiedzialnymi obowiązkami. Nie ma jej już wśród nas, zabiję się, rzucę się pod pociąg” – spazmowała.
Przestraszony i zdezorientowany, patrzyłem na nią z niedowierzaniem. Dlaczego teraz, jeśli straciliśmy Lalę, mama również ma ode mnie odejść? Przecież doskonale wiedziała, że zdany tylko na samego siebie nie mam najmniejszych szans, aby przeżyć. Łzy ciekły mi po policzkach, kiedy mama, już pozornie spokojna i opanowana, wręczała mi nasze kosztowności, odrobinę pozostałych pieniędzy i adres Zosi. Stałem cicho, okropnie nieszczęśliwy. Wtem otworzyły się drzwi i weszła Lala.
Zanim zdołaliśmy wypowiedzieć słowo, Lala wybuchnęła płaczem. Łkając jak dziecko, podbiegłem, aby ją uścisnąć. Kiedy się już uspokoiła, opowiedziała nam, co się wydarzyło. Do Rudolfa w ogóle nie dotarła. Zaraz po przyjeździe do Krakowa dowiedziała się, że jest to ostatni dzień likwidacji krakowskiego getta. Miasto było pełne gestapowców i niemieckich żołnierzy. Nie znając dobrze okolicy, przypadkowo znalazła się w pobliżu getta po tym, jak ulice wokół zostały już zamknięte. Była więc zmuszona patrzeć, jak otaczający teren Niemcy zabijali pozostałych jeszcze w getcie Żydów. Między innymi widziała Niemca, który pochwycił za nóżkę żydowskie niemowlę i roztrzaskał jego główkę o mur getta, aż móżdżek rozprysnął się po kamieniach. Zatkałem uszy. Tego było już za wiele, szczególnie po tym, co trochę wcześniej działo
się z mamą. Szlochając spazmatycznie, zapadłem w końcu w sen.

Yehuda Nir - Utracone dzieciństwo

Brak komentarzy do wpisu “Utracone dzieciństwo (odc. 24)”

Zostaw odpowiedź

(wymagane)

(wymagany)