Strona główna » Maria Diatłowicka - Mozaika rodzinna » Mozaika rodzinna (odc. 7)

Mozaika rodzinna (odc. 7)

W skorowidzu do sprawozdań stenograficznych z posiedzeń sejmu najbardziej zainteresowało mnie to, że wielokrotnie był posłem sprawozdawcą preliminarzy budżetowych Ministerstwa Spraw Zagranicznych, szczególnie ostatniego przed wojną – na rok 1938/39, a także w 1932 roku sprawozdawcą ustawy o ratyfikacji konwencji polsko-niemieckiej o ułatwieniach w komunikacji kolejowej między Niemcami a Prusami Wschodnimi w tranzycie przez Polskę. Jako członek Komisji Regulaminowej, poseł sprawozdawca składał wnioski o dyscyplinarne ukaranie lub o „wydanie” (jak rozumiem o uchylenie immunitetu) kilkunastu posłów.
Dodam, że Jan Walewski był działaczem Partii Pracy. Mieszkał naprzeciwko sejmu przy ulicy Wiejskiej 9, co rodzina uważała za lekką przesadę i zagrożenie dla prywatności. Po klęsce wrześniowej znalazł się na emigracji. Zmarł w Wielkiej Brytanii w 1969 roku. Podczas wojny jego żona zginęła w Oświęcimiu, a syn w czasie niemieckiego nalotu w Londynie.
Był nieprzeciętną postacią. Walkę o niepodległość Polski rozpoczął jako młodziutki chłopak pod zaborem austriackim w zupełnie beznadziejnej, jak się wydawało, sytuacji. Wtedy, gdy w konsekwencji upadku wszystkich trzech zaborców Polska zaczęła odradzać się, a jej granice były jeszcze nieustabilizowane i trzeba było ich bronić, brał udział w ich „wyrąbywaniu” (jak to wówczas określano) na wschodzie, na zachodzie, a także, choć bardziej pokojowo, na południu. Jednak pamięć rodzinna bywa szczególna. W oczach krewnych swoistym powodem do chluby było to, co wcale nie znalazło odbicia w sejmowych źródłach, a mianowicie, że w pewnym okresie pracował w adiutanturze Piłsudskiego.
Niektóre poczynania Jana Walewskiego rodzina traktowała z umiarkowanym entuzjazmem. Jego działalność w Lidze Morskiej i Kolonialnej (która notabene skupiała ponad milion członków) bywała przedmiotem ironicznych komentarzy. Prawie nikt już nie pamięta, że po I wojnie światowej Polska dążyła do przejęcia kontroli nad częścią dawnych zamorskich terytoriów Niemiec. Plany Ligi dotyczyły przede wszystkim Liberii i Madagaskaru. Zachowało się zdjęcie z wizyty delegacji Ligi Morskiej i Kolonialnej u prezydenta Ignacego Mościckiego w 1936 roku. Na fotografii wśród czterech delegatów dostrzec można Jana Walewskiego oraz generała Gustawa Orlicza-Dreszera (o którym będzie mowa dalej). Można więc przyjąć, że działalność naszych krewnych przyczyniła się w pewnym stopniu do kłopotów MSZ-etu w latach powojennych. Rozpadał się wówczas system kolonialny, a rządy nowo powstałych państw domagały się w ONZ-ecie od dawnych kolonizatorów zadośćuczynienia materialnego za lata krzywd i wyzysku. Ponieważ ich dyplomaci ustalili, że Polska leży w Europie, zamieszkuje ją biała ludność oraz działała tam Liga Morska i Kolonialna – wszystko było dla nich jasne. Latami twardo żądali odszkodowań, nie zrażając się tym, że nikt owych polskich kolonii nie był w stanie wskazać.
Po śmierci marszałka dał szczególne świadectwo wierności jego pamięci. Dnia 4 lipca 1937 roku w piśmie „Naród i Wojsko” ukazał się artykuł pt. Haniebny czyn metropolity Sapiehy, który poważył się przedmiot największego kultu całego narodu, trumnę ze zwłokami Ojca Ojczyzny Józefa Piłsudskiego przenieść bez wiedzy rodziny i wbrew woli Głowy Państwa – wywołał falę powszechnego oburzenia i potępienia. Na placu Piłsudskiego wobec 50 tysięcy (!) uczestników wiecu protestacyjnego poseł Walewski odczytał rezolucję w imieniu byłych obrońców i obrończyń Ojczyzny, żołnierzy, organizacji młodzieżowych i ludu stolicy, wyraził protest przeciwko niesłychanej samowoli metropolity krakowskiego, który znieważył Majestat Rzeczypospolitej i obraził największą świętość narodową – pamięć wielkiego Marszałka. Odbyły się też manifestacje protestacyjne na Wawelu i w Wilnie na Rossie. Protestowała cała Polska. Zarzucano Sapiesze samowolę, pychę, bezceremonialność, warcholstwo i sobiepaństwo, przypominano zgubną rolę magnaterii w dziejach Polski. Kardynał Adam Sapieha po latach zapisał się jednak w pamięci rodaków pozytywnie – jako niezłomny Książę Kościoła, dzielnie stawiający czoła hitlerowcom i komunistom.
Dodam, że dzieci Karola Reiffa wybrały bardzo różne drogi życiowe. Helena, żona legionisty (Jana Walewskiego), będąc aktorką wybrała w tamtej epoce, w latach rozbiorów, trudny i ryzykowny los, natomiast jej siostra, Julia, wyszła za mąż za znanego warszawskiego bankiera Landaua. Syn, Zbigniew, od dziecka ujawniający zamiłowanie do przygód, zaciągnął się do Legii Cudzoziemskiej i zginął na Kubie. Drugi syn, Tadeusz, był aktorem w Warszawie i Lwowie. Podczas okupacji Helena i Tadeusz konspirowali – zginęli w Oświęcimiu.

Maria Diatłowicka - Mozaika rodzinna

Brak komentarzy do wpisu “Mozaika rodzinna (odc. 7)”

Zostaw odpowiedź

(wymagane)

(wymagany)