Anna Staszewska – Każdy by się chciał powiesić!

Każdy by się chciał powiesić! (odc. 26)

10 lutego 2011

Wpadłam do kwiaciarni; Ala na szczęście miała klientkę, więc weszłam tylko na zaplecze, zabrałam torby i chciałam wyjść.
– Poczekaj chwilę – usłyszałam – zaraz przyjdzie Marcin i będę miała przerwę.
– Nie Alunia, ja muszę biec do domu. Innym razem – wykręciłam się.
– Zabierz chociaż kwiaty. – Wręczyła mi ogromny bukiet tulipanów
– Nie, Alu, dziękuję. – Nie chciałam przyczyniać się do jej strat.
– Bierz! – nie dawała za wygraną.
Nie, absolutnie nie byłam gotowa na powiedzenie jej, co usłyszałam, a tym bardziej nie byłam gotowa na spotkanie Marcina. Jestem dość impulsywna i mogłam mu przywalić, a nie uśmiechała mi się potem wizyta na komisariacie. Poruszona wracałam do domu, więcej niż pewna, że Ala mnie dziś odwiedzi.
Dom błyszczał i pachniał. Kwiaty, które dostałam od Ali, porozstawiane w całym domu dopełniły całości. dalej…

Każdy by się chciał powiesić! (odc. 25)

9 lutego 2011

Uśmiechnęłam się uprzejmie, dłonią zasłaniając usta, bo nie zdążyłam przełknąć kapusty. Dowcip znałam, ale pan Wojtuś był tak uradowany, że nie chcąc mu robić przykrości, pośmiałam się jeszcze trochę razem z nim.
– Pani Joasiu, jak ja lubię, gdy pani przychodzi; zawsze się można z panią pośmiać – powiedział.
Faktycznie, on zawsze się śmieje, jak mnie widzi, ale nie dlatego, że ja go rozśmieszam, tylko dlatego, że on rozśmiesza sam siebie w moim towarzystwie.
Zakupiłam mandarynki, truskawki i inne niezbędne na tę chwilę produkty i poszłam dalej, żegnana gromkim śmiechem Wojtusia. Po chwili dogonił mnie z torebką, w której była kiszona kapusta.
– Coś czuję, że dzisiaj będzie impreza, to na jutro przyda się jak znalazł. dalej…

Każdy by się chciał powiesić! (odc. 24)

8 lutego 2011

– Piotruś, a wiesz, że Maciek zabiera dzieci na trzy dni? – zaczęłam któregoś ranka.
– Tak, wiem. O której?
– No, za godzinę gdzieś.
– I? Co to dla mnie oznacza? Bo czuję, że coś to oznacza? – Puścił do mnie oko.
– Ja bym chciała, żebyś mnie przekonał, że ty to jesteś ty – odparłam chytrze.
– O! Rozumiem, że ty chcesz leżeć i pachnieć, a ja mam być uniżonym sługą?
– Hmmm, tak mniej więcej, ale ja nie chcę leżeć – zaśmiałam się.
– Dobrze. Przekonam cię, że jedyne o czym marzysz, to przyspieszenie naszego ślubu.
– Super! To ja przygotuję chłopców do wyjazdu, a ty myśl intensywnie, jak mnie przekupić.
Spakowałam dzieci. Wycałowałam grube buziaki i chwilę potem odjeżdżały z Maćkiem na męski weekend. Piotrkowi powiedziałam, że skoro ma zamiar mnie uwodzić, to najpierw dalej…

Każdy by się chciał powiesić! (odc. 23)

7 lutego 2011

On jest od niej sporo młodszy, ale Ala nie jest małostkowa i choć mi nigdy tego wprost nie powiedziała, sądzę, że myślała o nim czasem jak o swoim ewentualnym mężczyźnie. Zwłaszcza, że Ala jest od lat rozwiedziona, ma dwie dorosłe córki i małego chłopczyka, siedmioletniego. Synek jej przepada za wspólnikiem mamy, ze wzajemnością zresztą. Miedzy innymi na tej podstawie Ala mogła myśleć, że może kiedyś coś… Ale jak dotąd nic z tego. A dziś wpadła znienacka do kwiaciarni, kiedy ta jeszcze była zamknięta, tylko na chwilę, zapomniała dokumentów. Zaniepokoiło ją trochę, że kraty są otwarte, ale pomyślała, że może jakimś cudem wczoraj zapomniała je zamknąć. Przekręciła klucz w zamku, weszła do środka i zamarła. Tuż przed jej nosem kołysał się na kontuarze męski tyłek, a pomiędzy nogami do niego przynależnymi widać było… inne owłosione nogi, zdecydowanie też męskie. dalej…

Każdy by się chciał powiesić! (odc. 22)

4 lutego 2011

– Coś ty zrobił? – spytałam, otrzepując spódnicę ze szkła.
– Zabiłem osę – odpowiedział zachwycony sobą mój narzeczony.
– Jak zabiłeś? Odleciała! – krzyknęłam.
– Wszystko jedno, nie ma jej.
– Jak wszystko jedno? Zmarnowałeś obiad i potłukłeś wszystko.
Zrobił obrażoną minę.
– Chodźcie do środka – postanowiłam – zamówię wszystko jeszcze raz.
Iwo, który nigdy, ale nigdy nie przeklina, spojrzał na mnie i powiedział:
– Ja pierdolę, to wariat! Aż mi się sznurówki ze strachu wyprostowały, jak się wydarł!
– Widzisz? A ja lada dzień będę jego żoną!
– Ja pierdolę – powtórzył Iwo. dalej…

Każdy by się chciał powiesić! (odc. 21)

3 lutego 2011

Zatrzymaliśmy się w knajpie, którą polecał kolega. Usiedliśmy na, zewnątrz, bo obejście było piękne, a słońce zachęcało do biesiady pod gołym niebem. Ja i Piotrek popijaliśmy piwo, a Iwo przeżywał dotkliwą utratę pięciu stów. Pocieszałam go, że zamiast tego już za dwa lata będzie miał zdrową nogę, ale on tylko patrzył na mnie nieufnie.
W ogródku, gdzie siedzieliśmy, rosły wiosenne kwiaty, pełno było opasłych żonkili i tulipanów. A wiadomo, gdzie są kwiaty, są też owady. Piotrek ma, łagodnie mówiąc, lekką fobię na temat szerszeni, os i innych żądlaków. Jakoś nigdy mi to szczególnie nie przeszkadzało, ale też po raz pierwszy zafundował mi taką scenkę jak teraz.
Nad naszymi głowami coś zaczęło głośno brzęczeć. Ja i Iwo owszem, zarejestrowaliśmy, że lata, ale nie poświęcaliśmy temu zbytniej uwagi, Piotrek natomiast zaczął nerwowo podrygiwać. dalej…

« Poprzednia stronaNastępna strona »