Sylwia Kubryńska – Last Minute

Last Minute (odc. 30)

28 stycznia 2011

- Uśmiechnij się – poprosił i dotknął palcami jej twarzy, rysując dwa punkty po obu stronach. – Chcę zobaczyć te dołki w policzkach.
Wiatr poruszył lekko liśćmi palm, dziewczyna się uśmiechnęła.
Długo patrzyli sobie w oczy.
A kiedy wróciła do hotelu i zaspana Zuzanna spytała: „jak było?”, mruknęła tylko: „nudno” i poszła spać. Ale nie zasnęła wcale, mimo że żaden autobus nie przyjechał tej nocy.

MEDYNA

Sousse – turystyczny raj, nazywany jest również Perłą Sahelu. Miasto zostało założone przez Fenicjan w IX w.p.n.e.

Agnieszka zamknęła oczy i z trudem przywoływała wspomnienia o tym słonecznym mieście. A gdy znów je otworzyła, poczuła groźne pulsowanie w skroniach, a potem silny ból. dalej…

Last Minute (odc. 29)

27 stycznia 2011

- No! – chwyciła ją za rękę Marie. – Zostaw, proszę! Wyglądasz tak pięknie!
Pieknie? Agnieszka spojrzała badawczo na Niemkę, czy aby nie drwi z niej, ale tamta była szczerze zachwycona. Patrzyła jak urzeczona na jej rude włosy, usta w czerwieni odcinającej się wyraźnie od jasnej cery.
A przecież sama jest taka piękna! Czy ona wie, jak bardzo Agnieszka zazdrości jej urody? Jak bardzo chciałaby być ciemnoskórą, smagłą pięknością z tym jej odważnym uśmiechem, śmiałym, niskim głosem?
Zuzanna ma racje. Jej linie nigdy się nie przetną. Ona będzie marzyć, że jest kimś innym. Ona będzie zazdrościć Marie i nie Marie, innym kobietom, tysiącom kobiet, znajomym i nieznajomym, z ulicy, z okładki czasopisma, z telewizji, z knajpy, przygodnie napotkanym w Tunezji turystkom z Niemiec, Francji, Belgii, Czech. Ona będzie zawsze i cała swoją rudą, środkowoeuropejską pyzatą sobą żałować, że jest taka, jaka jest. dalej…

Last Minute (odc. 28)

26 stycznia 2011

W ciepłym świetle łazienkowej lampy miała jeszcze bardziej rude włosy niż zwykle, pomarańczowe wręcz. I zmierzwione nieznośnie. Wyglądała jakby wyskoczyła z lasu tropikalnego, błędnym wzrokiem strzelając po okolicy w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie: co się robi z ręką, która zalotnie chwyta? Pokręciła głową nad swoją bezradną naiwnością w sprawach damsko-męskich i, przypomniawszy sobie komplement amanta, przyjrzała się tym swoim zielonym oczom. I prawda była taka, że niewiele z tej zieleni spod spuchniętych powiek było widać. A czemuż tak spuchły? Od alkoholu? Od dymu z papierosów?
Wszyscy wokół piją, palą i ona, niemądra, też. Człowiek na wakacjach jest głupi jak małpa. Z papierosem, z wódką, pijany po obcym mieście się włóczy, a potem bez przytomności śpi snem pijackim cały dzień, aż mu puchnie gęba. dalej…

Last Minute (odc. 27)

25 stycznia 2011

I to jego sekretne znikanie. Nigdy nie wiedziała, gdzie się podziewa, tygodniami trzymał ją w niepewności. Och, tak, to był dopiero tajemniczy gość! I Agnieszka westchnęła do siebie, zostawiając z tym westchnieniem wspomnienia, bo nie był to czas na rozdrapywanie starych ran.
W pubie pojawiali się wciąż nowi ludzie: Norwegowie, Francuzi, Niemcy, Anglicy. Przysiadali się chętnie, przekomarzali, żartowali, opowiadali o przeżytym dniu. A ktoś truskawki kupował, a ktoś naszyjnik z księżycem. A tak się targowali z tymi Arabami, to dopiero przygoda! „One dinar, one dinar”, przedrzeźniali sprzedawców i zaśmiewali się, pijąc Celtię, tunezyjskie piwo.
Polaków nie było. Tylko ona jedna siedziała obok Araba, wśród obcokrajowców i milczała, przezornie udając małomówną. dalej…

Last Minute (odc. 26)

24 stycznia 2011

Stałaby tak i stała, bez bladego pojęcia, czy noc spędzi w porcie jak dziwka portowa, czy może na plaży z bezpańskimi psami, czy z tekturowym workiem na głowie? – gdy nagle do jej ucha wrzasnęło coś na kształt papuziego dzioba:
„Idź do domu, kobieto!”
Do domu? – A gdzie jest mój dom? – spytała po polsku, ale nie usłyszała odpowiedzi ani od papugi, ani od nieznajomego. On, zdezorientowany, nagle przestał się w ogóle odzywać, a papuga nieoczekiwanie przybrała postać ojca i zaczęła straszliwie kląć. Na Arabów, że porywają kobiety, że wyłudzają pieniądze, a często też kradną i to nie byle, co, bo kosztowności, okulary drogie, takie rzeczy. I że nie wolno sam na sam z Arabem, zwłaszcza kobiecie, a już na pewno nigdy w życiu pod wpływem alkoholu… I nieważne, co on mówi, bo to wszystko banialuki arabskie, każdej babie to samo. dalej…

Last Minute (odc. 25)

21 stycznia 2011

Tak, to ten, z hotelu.
Oczy miał zapadnięte, czarne, tajemnicze i spokojny był bardzo, poważny i dumny, i jeszcze miał ładne dłonie, szczupłe – stąd pomyłka, a, i zegarek za duży…
Spojrzała na niego z dołu do góry, aby się w swej pijanej głowie upewnić, że to na pewno o niego chodzi i wreszcie odwzajemniła uśmiech. A potem sama siebie zaskakując, jaka głupia! – wstała i cmoknęła z dubeltówki nieznajomego w policzek. I natychmiast zawstydziła ją ta nagła śmiałość. Dlaczego to zrobiła? Bo miał oczy czarne? Bo dłonie szczupłe? Ech, kobieta pijana, durnowata. Chwilę go tylko widziała a tu naraz: cmok! Jak na przyjęciu rodzinnym wśród ciotek. A i on, zaskoczony tym zachowaniem, ściągnął komicznie brwi. dalej…

Następna strona »