Julita Szpilewska – Blokowisko

Julita Szpilewska – „Blokowisko” (odc. 20)

30 września 2011

Justyna oddaliła się na nocny dyżur, a w drzwiach swojego mieszkania stanął Dieter. Z przerażeniem spojrzał na kałuże zdobiące parkiet, pogłaskał dwa psie łby przepraszająco spoglądające w oczy swego pana i z rozmachem otworzył drzwi do sypialni. Jasna spała w najlepsze. Długie włosy leżały splątane na poduszce, smukłe nogi były rozrzucone w pozycji nieprzyzwoitej, a małe piersi wyskoczyły z podkoszulka i figlarnie zerkały na oburzonego Dietera. Psiska zaskamlały, zwalając winę za malutki wypadek na śpiącą dziewczynę, po czym przytuliły się do nóg swojego właściciela.
– Miało cię nie być, gdy wrócę do domu – rzekł brutalnie, narzucając na śpiącą kołdrę. – Miałaś iść z psami na spacer. Miałaś się wykąpać, przespać i zniknąć! dalej…

Julita Szpilewska – „Blokowisko” (odc. 19)

29 września 2011

Nagle zadzwonił dzwonek. Justyna wyskoczyła z łazienki i usłyszała tubalny głos Ameda.
– A ty co tu robisz, do czarnej zarazy? I czegóż to stoisz rozdziany z odzienia?
Wpadła do pokoju, nadal w szlafroku, i ujrzała ku swojej rozpaczy Archibalda w krótkich gatkach upstrzonych różowymi słonikami. Spodnie wisiały pieczołowicie złożone na fotelu, w który z wielkim obrzydzeniem wpatrywał się Amed. Powoli przeniósł wzrok na Justynę, po czym wymamrotał:
– A ja pannę do ołtarza chciałem prowadzić…
– Panie Amedzie – czerwona na twarzy, zaczęła się jąkać. – To nie tak, jak pan myśli… dalej…

Julita Szpilewska – „Blokowisko” (odc. 18)

28 września 2011

Wpierw ukazał się jej zaspanym oczom widok mizernego kaktusa, którego ktoś nachalnie wpychał jej do ręki.
– Ma pani, droga Justynko, kielicha? – usłyszała pytanie, po czym podskoczyła, boleśnie ugodzona kolcem małego kwiatka.
– A, to pan, panie sąsiedzie – zdumiała się, ssając krew z krwawiącego kciuka. – Czy mamusia nie domaga? Potrzebuje pan mojej pomocy?
Archibald przepchnął grube cielsko do przedpokoju i nogą kopnął w drzwi, które zamknęły się z hukiem.
– Kielicha! – zażądał, patrząc z pożądaniem na poły szlafroka Justyny, okrywającego szczelnie jej szczupłe ciało.
– Ależ co pan mówi! Z tego co wiem, to pan nie używa nic mocniejszego ponad mleko pełnotłuszczowe. dalej…

Julita Szpilewska – „Blokowisko” (odc. 17)

27 września 2011

Gdy Justyna zasnęła wreszcie snem sprawiedliwych, Jasna przewracała się z boku na bok w otoczeniu dwóch psów, zdumionych obcym zapachem w łóżku ich pana, Archibald zaś zdecydował się wreszcie wrócić do domu. Omijając szerokim łukiem mamusię, która pichciła coś w kuchni, chyłkiem przemknął do łazienki. Celem opatrzenia nosa. Niepochlebne myśli o płci pięknej przelatywały mu przez głowę, a zaprawiony przez Tamarę wprawnym sierpowym jego organ powonienia, puchł w zatraszającym tempie.
„No, jak to tak? – myślał, przykładając do wystającej części twarzy zimne gaziki z wodą. – Mam trzydzieści pięć lat i jestem dziewicą! Najwyższy czas to zmienić.” W myślach przeleciał lokatorki z bloku numer pięć. Turczynki odpadły w przedbiegach, z przyczyn zrozumiałych. dalej…

Julita Szpilewska – „Blokowisko” (odc. 16)

26 września 2011

– Przestań! – Dieter roześmiał się głośno i gwizdnął na psy. – Takie śpiewki zostaw dla ubogich. – Pogmerał w kieszeni i wyjął dziesięć euro. – Masz, idź się zapraw i pomyśl nad sensem swojego życia!
Jasna już nie słuchała. Złapała pieniądze i unikając wzroku Dietera, pocwałowała w kierunku miasta. Wiedziała, gdzie znaleźć takiego jednego, który sprzedawał. Gdy zaciągnęła się z rozkoszą jointem, igły opuściły wreszcie jej mózg, a Tatarzy przestali tańczyć kozaka w jej brzuchu. Rozejrzała się po dzielnicy. Ludzie śpieszyli na drugą zmianę do pracy, kobiety spacerowały z wózkami i robiły zakupy, dzieciaki kopały piłkę. Usiadła na ławce i pomyślała, co ma teraz, do diabła, ze sobą zrobić. Chciało jej się spać. Czuła, że śmierdzi; dobrze by było się wykąpać. I przebrać w czyste rzeczy. Postanowiła więc wrócić do domu. dalej…

Julita Szpilewska – „Blokowisko” (odc. 15)

23 września 2011

– No też coś! – prychnęła Tamara, patrząc z niedowierzaniem na oddalającego się Dietera. – Zadawać się z narkomanką?
– A pani ile bierze? – Archibald dojrzał w swojej decyzji stracenia dziewictwa. Najpierw, jako mężczyzna, spróbuje z kobietą. Jeżeli mu się nie spodoba, przerzuci się na facetów.
– Za co bierze? – Piękna Rosjanka udała głupią. Nawet gdyby ten nieszczęsny krasnal dawał jej tysiąc euro, nigdy nie poszłaby z nim do łóżka. Już ona znała jego mamuśkę. Życia by jej baba nie dała. Musiałaby szukać nowego mieszkania, a to tutaj, w tych blokach, nie było najgorsze. Nikt się jej nie czepiał i nie wtrącał do tego, co robi. Tamara dobrze pamiętała swoje poprzednie gniazdko, w którym sąsiedzi stukali nocną porą do jej drzwi, prosząc o ciszę. A co ona, biedna, miała zrobić, jak klient lubił być bity? I przy tym wrzeszczał jak opętany? Albo zamieniał się w psa i szczekał? Tutaj nikogo nic nie obchodziło i Tamara mogła w spokoju zarabiać pieniądze. dalej…

Następna strona »