Hanna Karolak – Duśka

Hanna Karolak – „Duśka” (odc. 29)

16 września 2011

Oscara nie było, ale gdy Janda odbierała za swoją rolę w Przesłuchaniu Złotą Palmę w Cannes, miała przy sobie maleńką haftowaną torebkę. Tę właśnie torebkę wystawiła na aukcję, jaka odbyła się po koncercie w Teatrze Powszechnym, którego motto brzmiało:
„W zdrowia awarii
Pomóżmy Darii
Szarżą aktorskiej husarii”.
Gdy wyjmowała z dna szafy ową torebkę, czy pamiętała rozmowę dwóch naładowanych emocją aktorek w teatralnej garderobie? Bo obie angażują się bez reszty. Janda w to, co gra, Duśka w to, co grają inni, a co mogłaby zagrać sama. Ale w czyim mniemaniu? dalej…

Hanna Karolak – „Duśka” (odc. 28)

15 września 2011

DUŚKA W TEATRZE

„Duśka, czy mogłabyś przymierzyć ten kostium?” Na widok przepięknej w kolorystyce i kroju siedemnastowiecznej sukni Darii z miejsca świecą się oczy. Scenografka jednak jest pełna wątpliwości. „Od trzech miesięcy żad­na aktorka nie może się w nią zmieścić. Wypieściłam ją w każdym detalu, ale chyba zaprojektowałam zbyt szczupłą talię”. „No, to mam przechlapane – myśli Duśka, widząc się z góry w roli wrednych sióstr Kop­ciuszka, które próbują wcisnąć na toporną nóżkę czarodziejski pantofelek. I nagle zdarza się cud. Suknia wchodzi bez trudu. Nawet nie na wcisk! Spektakl telewizyjny Dwaj panowie z Werony według komedii Szek­spira w reżyserii Rolanda Rowińskiego, skądinąd bardzo dobrze przyjęty, dostarczył więc Duśce gigantycz­nej satysfakcji; choć niekoniecznie artystycznej. dalej…

Hanna Karolak – „Duśka” (odc. 27)

14 września 2011

Radek w opinii Duśki był w swoim środowisku kimś takim jak Skrzynecki w środowisku krakowskiej bo­hemy. Jak zwykle pewnie przesadzała, ale tym chętniej odgrzewała mu obiad, gdy wpadał po pracy o trze­ciej nad ranem, kupowała mu kartę telefoniczną, żeby do niej dzwonił, czuła się trochę jak żona alkoholi­ka, która wszystko zrozumie i wszystko przeczeka, choć Radek alkoholikiem nie był.
Ale nigdy nie czułam się wykorzystana, mimo lamentów moich przyjaciół, a zwłaszcza przyjaciółek. Myślę nawet, że na swój sposób byliśmy podobnie niedojrzali. Ten podstarzały hippis, jak mówiła o nim z czułością, miał w so­bie coś chaplinowskiego, co ją bawiło i wzruszało jednocześnie, dzięki czemu uruchamiał w niej instynkty niemal macierzyńskie. Nasz związek nie był męsko-damski, choć był podszyty bardzo silnymi emocjami. dalej…

Hanna Karolak – „Duśka” (odc. 26)

13 września 2011

MĘŻCZYŹNI PO WALDKU; ODLOT W AMSTERDAMIE

W oparach papierosowego dymu niemal nie widać poruszających się jak w transie sylwetek. Tych na par­kiecie i tych na estradzie. Pękają bariery, wszystko staje się łatwe. Zmienia się chemia i biologia. Totalny luz między ludźmi. Naturalny czy zaprogramowany? Duśka nie chce się nad tym zastanawiać. Chce się te­mu poddać. Chce być cool, chce być trendy.
Chce słuchać muzyki, która nie była jej muzyką, chce wejść
w rytm, który nie był jej rytmem. To jest właśnie najbardziej pasjonujące. Lider zespołu rockowego, zespołu (czy Duśka mogła to kiedykolwiek prze­widzieć?), za sprawą którego jest tu każdej nocy, nie jest jej mężczyzną. Ale w ich relacji jest coś, co ją in­tryguje, co przez parę miesięcy będzie wyznaczać rytm jej życia. dalej…

Hanna Karolak – „Duśka” (odc. 25)

12 września 2011

Raz, gdy Waldek wpadł podczas śniadania, a wokół stołu siedział krąg przyjaciół, zrobił jej potworną awanturę, że zaniedbuje chore dziecko. Wit miał właśnie świnkę i zaczął niebezpiecznie gorączkować. Duśka najspokojniej odpowiedziała: „O szóstej rano odwiozłam naszego syna do szpitala, czuwałam przy nim trzy godziny, a teraz zostawiłam go pod opieką naszego wspólnego przyjaciela, znajomego ci lekarza. I wła­śnie weszłam do domu na ostatnich nogach, żeby się wreszcie napić herbaty, którą przygotowali moi przy­jaciele”. Bo Waldek nie wyobrażał sobie, jak można dzielić tyle obowiązków naraz i z wszystkich się rze­telnie wywiązywać. Duśka mogła. Ale troska Dzikiego o syna sprawiła jej radość. Waldek był i jest bardzo tro­skliwym ojcem – dodaje jak zawsze lojalnie.
Dzień powszedni firmy wyglądał najczęściej tak, że wszystkie dziewczyny czytały spływające do agencji scenariusze. Anka Frankowska pisała swój serial o lekarzach. dalej…

Hanna Karolak – „Duśka” (odc. 24)

9 września 2011

Wspominanie z takim rozrzewnieniem tego parazawodowego epizodu potwierdza, że to, co w życiu Duśki było najważniejsze, nigdy nie przeliczało się na zysk. Spółka bez zysków, czyli „Axis and Plot” dawała za to jej właścicielkom niebywałą frajdę. W dodatku była to spółka z nieograniczoną odpowiedzialnością, bo dziewczyny z „Axis and Plot” przejmowały się losem swoich podopiecznych, bez przesady, całą dobę albo o dwie godziny dłużej. Bywało, że wracający z jakiejś „szychty” lub balangi przyszli geniusze chcieli się na­tychmiast podzielić swoim najnowszym genialnym pomysłem, wtedy na Orlej o czwartej rano odzywał się niecierpliwy dzwonek domofonu. Na szczęście czuwał cerber w postaci Wita, który po męsku postanowił przejąć opiekę nad zdolną do szalonych poświęceń mamą. Lojalnie jednak pytał: „Mama, chcesz z nimi roz­mawiać?” Półprzytomna, zbudzona, jak bywało, z pierwszego snu Duśka mówiła „nie” i przewracała się na drugi bok. dalej…

Następna strona »