Rafał Wojasiński – Stara

Rafał Wojasiński – Stara (odc. 9)

14 lipca 2011

Wiele razy czułem, że człowiek to trucizna, ci ludzie co dali życie, ci co są blisko. Niektórzy ludzie mają talent i to im daje inne patrzenie na świat, mogą rysować, co widzą, robić świat od nowa, wspanialszy, choć bezużyteczny. Ja jestem bez talentu, dlatego mogę żyć tak sobie, gdzieś pod domem na ławce, w polu pod drzewem, za stodołą na desce, aż zawoła mnie Stara. I wtedy muszę iść. Czasami woła mnie w myślach, dobrze to czuję. Nie mogę już wtedy usiedzieć ani ustać, muszę iść, bo lęk mnie strasznie dręczy, muszę iść. Przychodzę do niej i wtedy jest sens. Przywołuje mnie tym, że jest, że ją pamiętam i wiem o jej istnieniu. Czasami sobie o niej nagle przypomnę, gdy siedzę pod stogiem i mówię do Boga. Wtedy muszę iść, bo inaczej rozchorowałbym się.
Wieczór był ciemny. Poszedłem do kuchni i zostawiłem starą leżącą przed telewizorem. Wszystko wydawało mi się takie pełne ładu, gdy usiadłem przy stole, żeby zacząć jeść. dalej…

Rafał Wojasiński – Stara (odc. 8)

13 lipca 2011

Światło ze szczytu domu świeciło na kawałek pola. Pod ścianą, poza tym światłem, stała ławka, którą zrobiłem siedem lat wcześniej. Usiadłem na niej i cieszyłem się, że jestem w mroku i że Stara siedzi z naszą córką w kuchni i jedzą kolację. Światło na ziemi było inne i nie wchodziło w ziemię. Krzaki były ciemne i przechodził mnie dreszcz. Mrok oznaczał dla mnie miejsce, którego nie można pominąć. Trzeba wejść w mrok, bo inaczej nie będzie się zbawionym.

Jeśli mam coś, to mówię zaraz Bogu, żeby to sobie wziął. Dziecko się urodzi, a ja mówię do Boga, że jest jego i żeby robił z nim, co chce.
Ludzie bawią się, robią coś, a to nie zabawa. Kombinują, żeby przechytrzyć świat. A trzeba siedzieć pod domem, mieć mrok, który kryje wszystko, co widać w dzień i robi w ten sposób tajemnicę. Kto nie rozumie, ten nic nie wie i musi być jak pies. dalej…

Rafał Wojasiński – Stara (odc. 7)

12 lipca 2011

Tego dnia był uśmiechnięty. Siedział na wersalce i trzymał nogi na krześle. Jego żona, niska i tęgawa, oglądała telewizję i jadła, grzała plecy o piec. Opowiedział mi wtedy:
– Wiesz, powiem ci o Remku. Znalazłem go, rozumiesz w petach, leżał w łóżku, a w koło setki petów. Włosy mu urosły śmiesznie wkoło głowy. Matka chciała go z siostrzeńcem utopić. Kilka dni wcześniej, ale umiał się uratować. Wygonił matkę do starej chałupy, a ona wylewała mu mleko od jego krowy w błoto na podwórze. Tłukła jajka, które znosiły jego kury, a potem pozabijała kury i wrzuciła je do bajora ze śmieciami. Remek lubił wino i papierosy. Zobaczyłem go przez okno, jakbym patrzył na obraz. Tacy ludzie, takie widoki są dane, żeby je oglądać na chwałę świata, żeby je zapamiętywać albo malować, rozumiesz? Ludzie tacy jak ja, ale przede wszystkim dalej…

Rafał Wojasiński – Stara (odc. 6)

11 lipca 2011

Stara przyszła po południu z siatkami pełnymi zakupów. Była cudowna, gdy pokracznie wstępowała przez próg do naszego domu.
– Co tak siedzisz? – spytała.
– Czekałem na was – powiedziałem.
– To my odpoczniemy – powiedziała mi, – a ty pójdziesz przebrać wszystkie kartofle i zwieziesz je do piwnicy.
– Musicie odpocząć, to odpoczywajcie – powiedziałem.
– Masz kawałek kiełbasy i chleba, i idź – powiedziała mi. – Zjedz po drodze, bo szkoda czasu. I nie dotykaj się do kur. Jak odpocznę, to dam im jeść.
– Ale może ja dam, może są głodne? – mówiłem do niej.
– Głupi jesteś! – darła się na mnie. – Nie są głodne. Głupi jesteś, idź do roboty.
– Głupi ojciec – powiedziała córka. dalej…

Rafał Wojasiński – Stara (odc. 5)

8 lipca 2011

Około południa zrobiło się bardzo ładnie. Poszedłem do barakowozu i położyłem się na łóżku. Kukurydza szeleściła, bo przechodzili ludzie. Nie muszę myśleć o sobie źle. Bóg stworzył mnie lepszego, innego i co do tego nie mam wątpliwości. Myślałem czasami, ze jest inaczej, ale teraz nie mam powodu. To, że to wiem, sprawia mi radość. Nigdy bieda czy poniżenie nie były w stanie mi zaszkodzić w myśleniu, że jestem najlepszy, że Bóg mnie wyróżnił. Nikt nic na to nie poradzi. Ojciec w dzieciństwie moim przeczytał mi setki książek, które zapamiętałem. Ale sam nie musiałem uczyć się czytać, zawsze wiedziałem, że jestem na tyle wspaniały, że nie muszę poznawać liter, że nie muszę opanować tej wiedzy, danej dla słabych, przeciętnych i gorszych.

Moja śmierć mnie nie przeraża. Śmieszą mnie problemy ludzi, których krzywdzi los. Ohyda mnie śmieszy, bo to wszystko jest małe. dalej…

Rafał Wojasiński – Stara (odc. 4)

7 lipca 2011

Matka szła drogą, która była z żużlu. Światło, jak mówiła, padało z kiosku i dawało cień z drzewa, kamienia i zboża. Widziała obok siebie kobietę, która w gumowcach szła po drugiej stronie drogi. Mówiła, że wtedy pomyślała: „umiera się, umiera się”.
Przypomniałem ją sobie, bo gdy siedzę w barakowozie, jestem innym człowiekiem. Chcę to dokończyć, chcę dalej o tym myśleć.
Nie rozumiałem matki, a ona nie rozumiała mnie. I tak żyliśmy, dzięki sobie przecież, nierozerwalni.
Z okienka barakowozu widać wspaniały obraz – niekończące się pole kukurydzy i niebo, wszystko rozmyte deszczem i wiatrem jesieni. To jest obraz mojego życia, moich rąk, mojej twarzy, ale i moich butów czy spodni. Nie mogę dojść do tego, na czym polega moja niezwykłość – bo ona jest na pewno. – Widać to wszędzie, gdzie patrzę. dalej…

« Poprzednia stronaNastępna strona »