Rafał Wojasiński – Stara

Rafał Wojasiński – Stara (odc. 15)

22 lipca 2011

Część II

I

Nie mogłem już robić na drodze i pilnować barakowozu. Szef powiedział jednak, że mogę w nim jeszcze być. Zostałem w barakowozie pod pałacem, gdzie skończyła się robota na drodze.

Wracam do różnych światów i czasów. Dzięki Bogu oczywiście. Nikt nie naruszy więc mojej wspaniałości.

Siedziałem do późna w nocy i nie mogłem spać. Kiedy pracowałem w firmie budującej drogi, nie miałem takiej pustki. Teraz muszę sobie z nią poradzić, patrzyć na nią. Noc była zimna, ale nie paliłem w piecyku. Wiele razy złapałem się na tym, że opowiadam pewne rzeczy na różne sposoby, wszystko się zmienia w moich opisach. dalej…

Rafał Wojasiński – Stara (odc. 14)

21 lipca 2011

Po godzinie przyszedł Barański.
– Co tu robisz? – spytał.
– Schowałem się – powiedziałeś.
– Zimno ci było?
– No tak.
– Tu trochę jest cieplej. Mogłeś się napić. Tam jest wódka.
– Napiłem się.
Pod sufitem była szafka. Brański wyjął z niej kieliszki. Postawił je na stoliku przy oknie i nalał wódkę. Wypiliśmy.
– Mój ojciec przestał bać się śmierci – powiedział.
Zrobiło ci się lepiej. Patrzyłeś przez okno. Widziałeś tam staw zarośnięty wierzbami i leszczynami. Za nim – jeden dom w oddali, a reszta pusta. Śnieg i zachmurzone niebo robiły tej pustki jeszcze więcej. dalej…

Rafał Wojasiński – Stara (odc. 13)

20 lipca 2011

Mam teraz więcej czasu. Czas to dla mnie możliwość podziwiania, zachwytu, chociaż jednocześnie odbiera godność. Można jednak się trzymać, mówiąc o Bogu, albo o świętych wizerunkach z kościoła.
Tej pierwszej nocy, kiedy robiło się coraz zimniej, już musiałem skądś wiedzieć, że Stara przestaje mnie lubić. Bóg może kazać człowiekowi umrzeć bez śladu, tak jakby się nie urodził. Człowiek może nic nie wiedzieć i nic nie znaczyć. Co znaczą w takim razie ci, którzy wiedzą bardzo dużo? Może odbierają sens tym, którzy nic nie znaczą, czyli też sobie i wszystkim. Sens tego, że się jest, nie może polegać na tym, że się jest kimś, kto dużo wie. Nikt przecież nie wie, co robi Bóg. Ludzie nie wiedzą na czym polega wielkość człowieka, nie została ta rzecz Dana; dlatego tak dobrze czuję się w tym barakowozie. Nie ma co wyjaśniać wielu rzeczy, bo nie będą ich rozumieć. Rozumienie należy do małej ilości ludzi, do bardzo małej. dalej…

Rafał Wojasiński – Stara (odc. 12)

19 lipca 2011

Niosłem siatkę z zakupami do miejsca, gdzie mieszkałem. Wtedy zaczęło coś mnie boleć. Ból chodził po całym ciele i został w nodze. Musiałem iść wolniej, żeby dojść. Poszedłem do pomieszczenia, w którym żyłem. Zjadłem, co miałem i usiadłem na krześle. Moje obrazy kupują ludzie, piszą o nich w gazetach. Stara dowiedziała się o wszystkim i zaczęła mnie szukać. Czekam na nią, jak na śmierć. Wyczuła pieniądze, więc węszy, żeby ściągnąć je ze mnie. Dobrze wie, że mi są niepotrzebne. Ma rację, ma świętą rację.

Zbiorę wszystkie pieniądze i zaniosę jej. Dam jej wszystko, co zarobiłem. Pójdę do niej z tymi pieniędzmi. Lubię drogę z tego miejsca do domu Starej.
Teraz wiem, dlaczego człowiek musi umrzeć, dlaczego jest nikim i jedyne, co warto, to okraść go, albo żeby wszystko dał. dalej…

Rafał Wojasiński – Stara (odc. 11)

18 lipca 2011

Leżałem w tym zimnym pomieszczeniu i patrzyłem przez okno na drzewa przy ulicy. Nie było na nich liści. Zaraz za nimi było niebo. Doczepił się do mnie jakiś człowiek, który przychodzi z kolegami i razem walą w moje drzwi. Widzę po jego oczach, że chce mi obić mordę. Znowu wtedy przyszedł. Kopał w drzwi, potem walił jakąś deską, na koniec wybił szybę i wsadził łeb. Pluł we mnie z daleka, ale nie chciało mi się wstać. Takie rzeczy mnie nie obchodzą.

Wstałem wcześnie i poszedłem nad Wisłę. Rysuję i przepisuję pod spodem to, co widzę na tablicy przy kościele. Nie rozumiem tych znaków. Nie może chodzić o coś innego, pasuje to do siebie, wszystko pasuje. Jeśli ten dureń zabije mnie którejś nocy, to tak jakby nic się nie stało, bo to tylko momenty. Tak jak się chodzi i patrzy, tak się nie żyje. dalej…

Rafał Wojasiński – Stara (odc. 10)

15 lipca 2011

II

Rzeźbię. Mieszkam w pomieszczeniu, które jest w starej kamienicy. Mam robić różne rzeczy, to co widzę, czyli coś zupełnie innego niż wszyscy. Widzę inne kolory, inne kształty, dlatego muszę rzeźbić i rysować. Kiedy rysuję, wiem co na świecie jest lepsze, a co gorsze. Ci sami ludzie raz mnie lubią, a raz nie. Stara pewnie myśli, że już umarłem i ma rację, że tak robi, bo powinienem być już martwy.

Znoszę wszystko do swojego pomieszczenia, czego mi było żal i to był jakby żal od Boga. Zbieram stare koła, wózki, druty, miski metalowe i kubki. Widziałem w tych rzeczach porzuconych ludzi, porzuconych przez Boga, zostawionych, żeby nic już z nimi nie robić. dalej…

Następna strona »