Yehuda Nir – Utracone dzieciństwo

Utracone dzieciństwo (odc. 25)

8 kwietnia 2011

Gdy następnym razem Lala wybrała się z wizytą do Rudolfa, towarzyszyła jej mama, pozostawiając mnie samego w pokoju. Ten wyjazd okazał się nawet bardziej dramatyczny niż pierwszy. Obie zostały zaaresztowane przez gestapo. Na stacji w Krakowie mama od razu dostrzegła znajomą Polkę ze Lwowa. Podejrzewając, że może być informatorką, mama odwróciła się, zamierzając pójść w innym kierunku, ale było już za późno. Kobieta zauważyła je obie, podbiegła do matki i chwyciła ją za ramię. „A więc jest pani tutaj, pani Grünfeld!” – krzyczała triumfalnie. – „Bez wątpienia, w Krakowie ukrywacie się, a wszystkie wasze diamenty są bezpiecznie schowane, ha?” Kobieta ta robiła interesy z naszą kuzynką Sidią, muzykologiem, w czasie jej krótkiej kariery handlu diamentami na czarnym rynku. Z góry założyła, że mama była wciąż bogata. „Albo gestapo, albo oddajesz wszystkie pieniądze i kosztowności” – zasyczała jadowicie. dalej…

Utracone dzieciństwo (odc. 24)

7 kwietnia 2011

Nadszedł list od Zosi. Donosiła w nim, że otrzymała pracę w fabryce papierosów w pobliskiej miejscowości Mogiła, około piętnastu kilometrów od Swoszowic. Oczywiście, korespondencję prowadziliśmy, stosując szyfr kodujący, opracowany uprzednio przez Ludwika. Zosia również napisała, że jej kuzyn Rudolf, fotograf, który pomagał Ludwikowi sporządzać fałszywe dokumenty, uciekł do Krakowa, i jeśli czegokolwiek potrzebujemy, to możemy go odwiedzić. Ogromnie ucieszyła nas ta wiadomość i po raz pierwszy od śmierci Ludwika poczuliśmy się nieco mniej izolowani.
Postanowiliśmy, że Lala w swoim pierwszym dniu wolnym od pracy wybierze się do Krakowa oddalonego o pół godziny jazdy pociągiem.
Kiedy nadszedł ten dzień, byliśmy bardzo podekscytowani. Omawialiśmy nasze plany na przyszłość. Uznaliśmy za rozsądne, żeby opuścić wiosną Swoszowice i przenieść się do większej miejscowości, może nawet do dużego miasta, gdzie nasza obecność będzie mniej rzucająca się w oczy. dalej…

Utracone dzieciństwo (odc. 23)

6 kwietnia 2011

Nie miałem wątpliwości, że Lala dźwigała wówczas całą odpowiedzialność za nas wszystkich. Chociaż aparycję miała cokolwiek za ciemną w tym całkowicie słowiańskim środowisku, była jednak mobilna, zdecydowana, skuteczna i zorientowana w sferze swoich działań. Zazdrościłem jej swobody we wszelkich poczynaniach i gubiłem się w domysłach, aby pojąć, w czym tkwi sedno sprawy.
W tamtych dniach – czasu wojny i walki, świat zdecydowanie należał do mężczyzn. Widzieć więc wtedy swoją tak aktywną siostrę, pełną idei i dalszych planów, gdy ja leżałem bezsilny w naszym wspólnym łóżku, było zaiste obezwładniającym przeżyciem. Czułem się zły, upokorzony i zawstydzony. Z początkiem lutego nabawiłem się poważnej choroby z silnymi bólami żołądka i temperaturą prawie 39 stopni, utrzymującą się przez kilka następnych dni. Przejęliśmy się tym ogromnie, lecz nie wiedzieliśmy, co czynić. dalej…

Utracone dzieciństwo (odc. 22)

5 kwietnia 2011

Zima 1943 roku była długa i boleśnie uciążliwa. Mieliśmy niewiele opału. Szyby okien pokryte grubym szronem już od wczesnych dni grudnia, pozostały tak aż do marca. Zostałem zatem odcięty nawet od tego minimalnego kontaktu, jaki miałem dotąd ze światem zewnętrznym. Lala była jedyną, która wychodziła z domu, i to bardzo wcześnie rano, jeszcze w ciemnościach, a wracała też w ciemnościach, w późnych godzinach wieczornych.
Często przynosiła resztki jedzenia od swego niemieckiego pracodawcy i to stanowiło potem nasz całodzienny posiłek. Chociaż pracowała bardzo ciężko, jednak zazdrościłem jej tej namiastki wolności i sposobu przeżywania rzeczywistości. Aby oszczędzić na węglu, zaraz po powrocie Lali kładliśmy się do łóżka, przykrywając się wszystkimi posiadanymi kocami. dalej…

Utracone dzieciństwo (odc. 21)

4 kwietnia 2011

Lala wkrótce przejęła odpowiedzialność za nas wszystkich. Było nas teraz pięcioro i stanowiliśmy bardzo osobliwe grono: cztery kobiety i dwunastoletni chłopiec. Lala postanowiła, że wraz z piętnastoletnią siostrą Ludwika, Marysią, poszukają pracy w charakterze służących. Byłem bardzo zaskoczony jej decyzją, pamiętając jak wzbraniała się kiedyś od wszelkiej pracy w domu. Przypuszczałem, iż osobiste sprawy Lali musiały kiepsko się układać, skoro tak chętnie garnęła się do pracy. Co do Marysi, to owszem, widziałem w niej uroczą i pełną wdzięku dziewczynę, ale nie miałem zbyt wygórowanego mniemania o jej inteligencji i zdrowym rozsądku.
Obie znalazły zatrudnienie u dwóch niemieckich rodzin w pobliskiej miejscowości, podczas gdy ja pozostawałem wraz z mamą w naszym małym pokoju. Nie pamiętam, dlaczego mama również nie rozważała możliwości podjęcia pracy. Przypuszczam, że czuła się słabo lub była w depresji. dalej…

Utracone dzieciństwo (odc. 20)

1 kwietnia 2011

Zakłopotani, zastanawialiśmy się w tej sytuacji, co dalej robić i dokąd się udać? Ludwik sugerował małe uzdrowisko koło Krakowa, gdzie prawdopodobnie moglibyśmy wynająć w pensjonacie jakiś tani pokój, gdyż było już po sezonie. Jego matka i siostra Marysia już tam przebywają i może byłoby nam łatwiej, gdybyśmy wszyscy razem byli w jednym miejscu. Następnego tygodnia wynajęliśmy w Swoszowicach dwa maleńkie pokoje. Jeden był dla mamy ze mną, a drugi dla Lali, która musiała mieć osobny pokój, skoro miała żyć pod innym nazwiskiem niż nasze. Byliśmy jedynymi lokatorami w tym małym pensjonacie. Jego właściciel, polski policjant, mieszkał wraz z rodziną na parterze, a nasze pokoje były na piętrze. W domu tym, o drewnianej konstrukcji, na naszym piętrze było jeszcze sześć pustych pokoi i jedna toaleta. Rodzina Ludwika była zakwaterowana niedaleko od nas i w podobnym domu. dalej…

Następna strona »