Krzysztof Lipka – Nóż na gardle

Nóż na gardle (odc. 30)

15 kwietnia 2011

Lecz czy dotyczyło to tylko artysty? Przecież i w naszym wnętrzu tak się właśnie dzieje, przecież nie pokazujemy na zewnątrz wszystkich odcieni, które pojawiają się przejściowo w duszy, co moment inne. I on sam, przecież ukazywał światu tylko pewne wypreparowane stanowiska, a wszystkie wahania ukrywał przed oczami drugich. Cóż, rzec by można, że w ogóle samo życie nie jest zbyt kolorowe, a przecież dysponujemy wszystkimi barwami i każdego dnia dają o sobie znać wszelkie możliwe niuanse. Tak właśnie tworzył David, używał wszelkich farb po to, by osiągnąć kształt jasny i oczywisty dla innych, a przecież nie nazbyt kolorowy. Tak musiało się kształtować wszystko. I teraz też tak będzie, Maksymilian podejmie postanowienie i nikt nie zrozumie, ile za nim kryło się zmagań i cierpień. Ile zmieszało się na ten efekt subtelnych, lecz ukrytych, pełnych wahań odcieni. dalej…

Nóż na gardle (odc. 29)

14 kwietnia 2011

– Tak… masz rację… taki jesteś mądry… i szlachetny. Nosisz czapkę frygijską jak tiarę. Jesteś wielki, Davidzie, wielki…
– To on był wielki.
– No, owszem… był, jak mało kto wśród nas, przecież… zawsze uczciwy, prostolinijny… On potrafił przeciwstawić despotyzmowi królów despotyzm wolności! Wiesz, że go nie lubiłem, spieraliśmy się, ale to były tylko przelotne nieporozumienia, może nie zawsze wszystko rozumiał, ale nie sposób było wątpić w jego intencje…
– I umarł tak, jak żył.
– Czy w tej uwadze zawierasz też nieco ironii? Bo żył koszmarnie…
– Hmmm, zapewne, rzeczywistość go uwierała, jak ta wciąż swędząca skóra…
– Tak. I tak go pokazałeś, umęczonego, lecz czystego… zarazem jego życie prywatne i publiczne w nierozerwalnym związku. Ta nieodzowna wanna! Widać, jak cierpi na schorzenie, dalej…

Nóż na gardle (odc. 28)

13 kwietnia 2011

David należał do ludzi o zrównoważonym, stałym charakterze i spokojnym usposobieniu, kojąco wpływającym nie tylko na Maksymiliana. Ten zaś był zawsze pewien, że to właśnie tutaj, u malarza-rewolucjonisty, znów odnajdzie zagubiony spokój. Ich przyjaźń w dużej mierze polegała nie tylko na bliskości poglądów i politycznej kariery, ale waśnie na przeciwieństwie charakterów. David umiał łagodzić tak samo rozdrażnienie nerwów jak i przypływ egzaltacji, miał w sobie więcej z filozofa niż z działacza, więcej z d’Alemberta niż z Rousseau, więcej z klasyka niż z romantyka. Niepokoje Maksymiliana, jego wewnętrzna szamotanina, dawały z kolei malarzowi pole ciekawych obserwacji, momenty oderwania umysłu od problemów twórczych, materiał do refleksji, a także – co nie było bez znaczenia w jego sytuacji człowieka opuszczonego przez rodzinę – pewnego rodzaju wyżycie opiekuńczych instynktów. Tak więc uzupełniali się niemal idealnie z Robespierre’em i otwierali przed sobą wzajem dalej…

Nóż na gardle (odc. 27)

12 kwietnia 2011

Rękopis wypadł z ręki Maksymiliana. Zawsze wiedział, że wszędzie czyhają wrogowie, ale kto wówczas stał za tamtym artykułem, wciąż było dlań tajemnicą. A więc to Maréchal! I on! Autor pamiętnika! Ten podły drań uknuł przeciwko niemu wtedy tamtą intrygę, próbował mu zaszkodzić! Rzeczywiście w bardzo trudnej chwili. Zacisnął pięści. No, niedoczekanie, teraz wie wszystko, zemści się okrutnie, w jedyny sposób, na jaki ten postępek zasługuje. Trzeba tylko rozszyfrować tego łotra! Tego anonimowego autora zapisków! Kim on jest? Należy wzmóc i rozszerzyć poszukiwania…
Ale jeszcze coś innego wydało mu się w tej chwili znacznie ważniejsze, bo bardziej niebezpieczne: ten prostak był rzeczywiście tuż, tuż od wykrycia najtajniejszych źródeł jego postępowania, gdyby był choć trochę bardziej domyślny, choć trochę mniej konwencjonalny w spekulacji, byłby odkrył wtenczas najbardziej skrywaną jego tajemnicę. dalej…

Nóż na gardle (odc. 26)

11 kwietnia 2011

Poruszał się wraz z całym motłochem, tak jak i ja wpatrzony w głowę byłej księżny, tak jak i ja łaknący tego widoku, ale uderzyło mnie w jego obliczu coś innego, coś zaskakującego, gdyż był to odblask czegoś, czego sam nie czułem, co mnie było obce i powinno być tym bardziej obce jemu, tak zaciętemu, ironicznemu, złośliwemu wrogowi arystokracji! Mianowicie jego grymas wyrażał dziwny spazm, jakby konwulsyjny, jakby pełen lęku czy współczucia, jakby z tą głową wiązało go coś więcej niż pozostałych. Znałem dobrze jego twarz, ale tym razem wyglądała ona zupełnie inaczej niż zwykle. Ani śladu chłodu, dystansu czy kpiny, był wyraźnie uczuciowo przykuty do przedmiotu, na który spoglądał. Obserwowałem go dobry kwadrans, posuwając się wraz z gawiedzią, ani na moment nie odwracał oczu od końca piki, wyraźnie pochłonięty, niemal olśniony tym widokiem, ale też przepełniony grozą i rozdygotany. dalej…

Nóż na gardle (odc. 25)

8 kwietnia 2011

Maksymilian chyba poczuł, że nieco przeholował. Wycofywać się jednak było za późno. Przybrał surowy wyraz twarzy i żeby się lepiej kontrolować, jak najsurowiej spoglądał na swoje odbicie w wielkim zwierciadle.
– Kamilu, nie zapominaj się! Nikt dotąd nie naśmiewał się ze mnie bezkarnie!
– No to ja będę pierwszy! Ty i twoja siostra! A to dobre! Cha, cha, cha! Ale to mnie cały czas kochałeś, tak? Mnie! Cha… cha… – śmiech zamierał powoli na ustach Kamila.
– Tak, kochałem cię, pamiętaj, póki wierzyłem, że jesteś republikaninem! Kocham cię wciąż jeszcze, wbrew utracie tej wiary i wbrew samemu sobie… kocham cię wciąż… ale… ale bój się mojej miłości, zazdrosnej i gniewnej, która ci nie wybaczy, jeśli posuniesz się jeszcze dalej!
– Nie myślę o żadnych radykalnych ruchach, Maks! dalej…

Następna strona »